• Felietony, opinie, komentarze
  • Historia i tożsamość Zagłębia
  • Tokowisko
  • Prawnik radzi
Sosnowiec online
  • Sosnowiec
    • Sport
    • Samorząd
    • Kultura
    Koszykarki z brązowym medalem

    Koszykarki z brązowym medalem

    Ciężka przeprawa

    Ciężka przeprawa

    Faworytki nie zawodzą

    Faworytki nie zawodzą

    Z Krakowa na tarczy, ale czy zasłużenie?

    Z Krakowa na tarczy, ale czy zasłużenie?

  • Region
    • Zagłębie
    • Dąbrowa Górnicza
    • Czeladź
    • Będzin
    Sosna za plastik

    Sosna za plastik

    Taco Hemingway – „Koła” (wersja nieoficjalna) – teledysk z sosnowieckimi hokeistami

    Taco Hemingway – „Koła” (wersja nieoficjalna) – teledysk z sosnowieckimi hokeistami

    Ogłoszenie o likwidacji Stowarzyszenia

    Piknik lotniczy i otwarcie lądowiska w Niegowoniczkach

    Piknik lotniczy i otwarcie lądowiska w Niegowoniczkach

  • Sport
  • Głosy polityków
  • Nasze Interwencje
  • Znalezione w sieci
Przyczajony tygrys, ukryty smok

Sosnowiec

Przyczajony tygrys, ukryty smok

Redaktor Naczelny wtorek, 10 lutego 2026

Udostępnij na

Włodzimierz Cimoszewicz dość powszechnie uważany był za polityka schyłkowego, którego lata politycznej kariery zbliżają się do końca. Kłopoty zdrowotne, komunistyczna przeszłość i w dalszym ciągu niewyjaśniony udział w aferze Rywinie powodowały, że nawet na lewicy był postrzegany jako „leśny dziadek”, niezbyt pasujący do nowych czasów. Wydawało się, że objęcie funkcji Marszałka Sejmu jest ukoronowaniem jego politycznej kariery, po której przejdzie na zasłużoną (lub zdaniem przeciwników niezasłużoną) emeryturę. Już niespodziewany, ponowny start w wyborach na szefa Nowej Lewicy, w których ośmieszył swoich niedoszłych konkurentów (wszyscy się wycofali i poparli jego kandydaturę), pokazał, że Włodzimierz Czarzasty zamierza jednak w dalszym ciągu odgrywać aktywną rolę w polskiej polityce. Ostatnie wydarzenia pokazały, że chce ma to być rola pierwszoplanowa, a głównym celem jest wzmocnienie pozycji jego partii przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Kosztem Koalicji Obywatelskiej i Donalda Tuska.

Stosunek Donalda Tuska do Włodzimierza Czarzastego przez długi czas był głęboko nieufny. Platforma Obywatelska budowała swoje poparcie w początkach naszego wieku na krytyce rządzącego wówczas Sojuszu Lewicy Demokratycznej, a szybki wzrost jej popularności przypadł na czasy afery Rywina, której Włodzimierz Czarzasty był jednym z głównych bohaterów. W okresie, gdy przewodniczący Platformy Obywatelskiej stał na czele polskiego rządu, obecny szef polskiej lewicy koncentrował się na działalności biznesowej. Do ogólnopolskiej polityki w pełni powrócił w 2016 roku stając na czele Sojuszu Lewicy Demokratycznej (od 2012 roku był szefem mazowieckich struktur tej partii), który po klęsce wyborczej znalazł się w pozaparlamentarnej opozycji. W tym czasie Donald Tusk pełnił funkcję Przewodniczącego Rady Europejskiej i miał ograniczony kontakt z politykami innych partii niż Platforma Obywatelska. Dlatego kształtował swoją opinię o Włodzimierzu Czarzastym głównie na podstawie rozmów z ówczesnym europosłem Koalicji Europejskiej, Leszkiem Millerem. A ten swojego następcy na fotelu przewodniczącego Sojuszu Lewicy Demokratycznej po prostu nienawidził.

Zmiana relacji obydwu polityków następowała powoli po powrocie Donalda Tuska do polskiej polityki. Włodzimierz Czarzasty stopniowo „oswajał” starszego kolegę, zachowując, w przeciwieństwie do Szymona Hołowni, pełną lojalność wobec szefa Koalicji 15 października. Powodowało to zresztą bardzo krytyczne głosy po stronie lewicowego komentariatu i oczywiście Partii Razem, która rywalizując o wpływy po lewicowej stronie polskiej sceny politycznej, zarzucała mu zdradę lewicowych ideałów i całkowitą uległość wobec premiera. Pozwoliło to jednak Włodzimierzowi Czarzastemu przejąć kierownictwo polskiego Sejmu przy pełnym poparciu Koalicji Obywatelskiej. I w tym momencie szef Nowej Lewicy pokazał, że prowadzi własną grę polityczną, a Donald Tusk niespodziewanie znalazł się w głębokiej defensywie.

Po klęsce Rafała Trzaskowskiego rządząca koalicja znalazła się w punkcie krytycznym. Wydawało się, że zacznie się jej szybki rozpad. Niektórzy przewidywali nawet przyśpieszone wybory, co zresztą pokazywało archaiczność ich sposobu myślenia – nie skraca się kadencji parlamentu, gdy nie ma szans na wyborczą wygraną. Zagrożona była nawet pozycja Donalda Tuska jako niekwestionowanego lidera Koalicji 15 października. Wybawieniem dla premiera okazał się … Karol Nawrocki. Jego bezpardonowa walka z rządem wykreowała go jako głównego przeciwnika Donalda Tuska i zepchnęła Jarosława Kaczyńskiego z pozycji przywódcy polskiej prawicy. Jednocześnie jednak pozwoliło to też premierowi wykorzystać swoje najlepsze polityczne atuty. Donald Tusk jest fatalnym premierem, który kompletnie sobie nie radzi z zarządzaniem krajem, o jakiś bardziej przyszłościowej wizji rozwojowej nie wspominając. Świetnie natomiast sprawdza się w politycznej nawalance. Dlatego dwaj kibole Lechii Gdańsk zorganizowali sobie klasyczną ustawkę. Tym razem areną była cała Polska. I wciągnęli do bijatyki znaczną część polskiego społeczeństwa.

Pierwsze miesiące tego starcia potwierdzały twierdzenie Marka Migalskiego, że: „w polityce gdzie dwóch się bije, obu korzysta”. Sondaże zaufania dla Karola Nawrockiego biły rekordy, a tonący Donald Tusk wypłynął na powierzchnię pociągając w górę Koalicję Obywatelską. Stopniowo jednak wzrostowy trend partii rządzącej zaczął wyhamowywać, a notowania wetującego najważniejsze ustawy Prezydenta powoli zaczęły spadać. Dlatego obaj politycy mając zapewne wewnętrzne badania opinii publicznej doszli do podobnego wniosku – gra polaryzacją spełniła już swoje zadanie, a korzyści z niej wynikające wyczerpały się. To zaś oznacza konieczność czasowej zmiany taktyki i pokazania woli porozumienia. Stąd pojednawcze gesty i wizyty w Pałacu Prezydenckim Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego. Ten taktyczny odwrót lidera Koalicji 15 października postanowił wykorzystać Włodzimierz Czarzasty.

Okazją do rozpoczęcia samodzielnej gry politycznej przez Marszałka Sejmu stały się zaproszenia z Pałacu Prezydenckiego na osobne spotkania z Karolem Nawrockim skierowane do wszystkich parlamentarnych partii politycznych. Początkowa reakcja adresatów była pozytywna. Wszystkich, z wyjątkiem Nowej Lewicy, która od początku odmówiła udziału w tym wydarzeniu. Włodzimierz Czarzasty uznał, że pojawia się szansa przejęcia chociaż części najbardziej wzmożonego elektoratu Koalicji Obywatelskiej, która nie akceptowała łagodniejszego kursu swojego lidera. Zagrożenie szybko wyczuł Donald Tusk. Po kilku dniach politycy Koalicji Obywatelskiej ogłosili, że na spotkanie jednak nie pójdą próbując to uzasadnić w sposób obrażający inteligencję wyborców. W rzeczywistości Donald Tusk przestraszył się, że wzrosną notowania Nowej Lewicy kosztem jego partii. Co prawda powrót do polityki polaryzacyjnej groził utratą części bardziej umiarkowanego elektoratu, ale ten mógł najwyżej odpłynąć do Polskiego Stronnictwa Ludowego i, co znacznie mniej prawdopodobne z powodu sytuacji tej partii, do Polski 2050, które na spotkanie z Prezydentem zdecydowali się udać. A to z punktu widzenia Koalicji Obywatelskiej mniejszy problem, a nawet w kontekście przyszłorocznych wyborów parlamentarnych, polityczna korzyść. Nieprzekroczenie progu wyborczego przez ludowców mogłoby doprowadzić do utraty większości w nowym parlamencie przez obecną koalicję, a tym samym powrót do władzy Prawa i Sprawiedliwości. A to byłaby dla Donalda Tuska życiowa katastrofa.

Prezentem dla lidera Nowej Lewicy może się też okazać spotkanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, które zwołał Karol Nawrocki. Jednym z jego punktów jest sprawa biznesowych kontaktów Włodzimierza Czarzastego z Rosjanką powiązaną z otoczeniem Władymira Putina. Mógłby to być problem dla Marszałka Sejmu, gdyby nie fakt, że to odgrzewany kotlet. Żeby było zabawniej, wiele lat temu pisał o tym Tomasz Piątek – znany tropiciel rzekomych powiązań polityków polskiej prawicy (w tym Andrzeja Dudy i wielu działaczy Prawa i Sprawiedliwości) z Białorusinami, Rosjanami i Chińczykami. Wtedy jego „rewelacje” były wiarygodne dla polityków dla Platformy Obywatelskiej. Teraz dla Prawa i Sprawiedliwości. Dlatego, bardziej prawdopodobne jest wypromowanie Włodzimierza Czarzastego jako głównego politycznego przeciwnika Karola Nawrockiego, co z pewnością liderowi Nowej Lewicy bardzo pasuje. Dlatego, zaostrzając konflikt, lider Nowej Lewicy przypomniał niejasną przeszłość Prezydenta i jego związki z przedstawicielami trójmiejskiego półświatka. Taka sytuacja nie jest oczywiście po myśli Donalda Tuska, który zmuszony jest do obrony koalicjanta z pozycji wspierającego, a nie rozgrywającego w tej politycznej rozgrywce. Może zresztą o to Karolowi Nawrockiemu chodziło.

Jeszcze lepszą okazją do politycznej ofensywy Włodzimierza Czarzastego okazał się list speakera Izby Reprezentantów USA Mike`a Johnsona wzywający polski Sejm do poparcia kandydatury Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla wraz z gotowym tekstem uchwały do przegłosowania. Świadczy to o wyjątkowej arogancji i bezczelności amerykańskich polityków, która oczywiście jest efektem realizowanej przez kolejne rządy polityki podległości wobec Stanów Zjednoczonych. Obsesja Prezydenta USA w sprawie tego prestiżowego wyróżnienia powinna stać się obiektem zainteresowania psychiatrów, a wazeliniarstwo liderów Partii Republikańskiej i niektórych polityków innych państw pokazuje, że przesłanie bajki Jana Chrystiana Anderssona „Nowe szaty króla” jest wciąż aktualne. Nawet krytycznie nastawieni do Donalda Trumpa europejscy politycy starają się dyplomatycznie reagować na fanaberie amerykańskiego Prezydenta. Tak właśnie zachował się Radosław Sikorski, warunkując udzielenie poparcia dla wniosku o nagrodę od wynegocjowania sprawiedliwego pokoju w Ukrainie. A ponieważ nie jest to ani możliwe, w praktyce oznacza dyplomatyczną odmowę. Włodzimierz Czarzasty postanowił jednak nie bawić się w dyplomację, która zresztą jest obca wielu politykom obecnej amerykańskiej administracji. Z Donaldem Trumpem na czele.

O ile pisemna odpowiedź na list Mike`a Johnsa była utrzymana w umiarkowanym tonie, to na zwołanej w poniedziałek konferencji Włodzimierz Czarzasty wydał znacznie bardziej stanowcze oświadczenie, jednoznacznie kwestionując polityczne zasługi amerykańskiego Prezydenta. Nic w tym co powiedział, nie było niezgodne z prawdą. Gdyby słowa te wypowiedział lider jednej z koalicyjnych partii, prawdopodobnie nikt nie zwróciłby na nie uwagi. Włodzimierz Czarzasty jest jednak Marszałkiem Sejmu, a więc druga osobą w państwie. Dlatego to co powiedział, musiało się spotkać z reakcją strony amerykańskiej. Nikt jednak nie spodziewał się, że będzie ona aż tak drastyczna. Ambasador Thomas Rose uznając wypowiedź Marszałka za skandaliczną, zapowiedział zerwanie z nim wszelkich kontaktów. Włodzimierz Czarzasty nie mógł liczyć na lepszą reakcję amerykańskiego dyplomaty (a raczej kumpla Prezydenta bez żadnego dyplomatycznego doświadczenia). Po roku drugiej kadencji Donalda Trumpa zawsze proamerykańskie nastroje społeczeństwa polskiego uległy dramatycznej zmianie. Jeszcze przed ostatnimi wydarzeniami, zgodnie z badaniem CBOS, krytycznie o polityce amerykańskiego Prezydenta wypowiedziało się aż 60% Polaków. To i tak niezły wynik w porównaniu z opiniami innych europejskich narodów, ale w przypadku najbardziej do tej pory proamerykańskiego społeczeństwa to rewolucyjna odmiana. I to właśnie postanowił wykorzystać Włodzimierz Czarzasty.

Ostra odpowiedź amerykańskiego ambasadora nastąpiła dopiero trzy dni po wystąpieniu Marszałka Sejmu. Można z tego wnosić, że nie była to jego osobista inicjatywa, a przynajmniej, że uzyskał na taką reakcję akceptację Waszyngtonu. Tym bardziej, że jego wcześniejsze stosunki z nowym Marszałkiem Sejmu były bardzo dobre – w listopadzie wspólnie zapalali świece Chanukowe, po tym jak kontynuacji tego zwyczaju odmówił Karol Nawrocki. Gdyby tak było, długofalowe konsekwencje polityczne tego incydentu mogą okazać się poważniejsze. Tylko czy naprawdę jest to aż tak istotne z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa? Czy naprawdę ktoś wierzy, że w razie rosyjskiego ataku Stany Zjednoczone zaryzykują pełnoskalowy konflikt z nuklearnym mocarstwem w obronie mało znaczącego kraju na terenie, który nie jest już zaliczany do miejsc mających fundamentalne znaczenie dla żywotnych interesów USA? Trzeba być wyjątkowo naiwnym, żeby liczyć na przybycie z odsieczą sił amerykańskich albo na udział w walkach żołnierzy stacjonujących na naszych ziemiach w bazach zlokalizowanych głównie przy naszej zachodniej granicy. Nie jesteśmy pępkiem świata, ani nawet krajem z punktu widzenia Donalda Trumpa ważniejszym od Rosji. Zwłaszcza, że zdjęcie Władymira Putina zawisło niedawno w Białym Domu.

Do tych skrajnie naiwnych polityków, bezgranicznie wierzących w opiekę Waszyngtonu, bez wątpienia zaliczają się politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy na dodatek nie zauważyli zasadniczej zmiany w nastrojach polskiego społeczeństwa. To jedyne ugrupowanie, które jednoznacznie opowiedziało się w konflikcie po stronie amerykańskiej. Co ciekawe, zrobiło to nie bezpośrednio po wystąpieniu Włodzimierza Czarzastego, a dopiero po reakcji ambasadora. Stąd sugestie, że być może była to skoordynowana i uzgodniona wcześniej reakcja. Być może jednak politycy Prawa i Sprawiedliwości zadziałali automatycznie – mentalne uzależnienie od Wielkiego Brata zza oceanu mają przecież we krwi. Do tej pory przynosiło im to polityczne korzyści. Teraz jednak może się okazać młyńskim kołem u szyi.

Aktywność Włodzimierza Czarzastego zmusiła do reakcji Donalda Tuska. Okazją okazała się publikacja trzech milionów dokumentów ze sprawy amerykańskiego przestępcy seksualnego, Jeffreya Epsteina, w których pojawiają się też nazwiska Polaków (sam Epstein zresztą w jednym z maili określił siebie jako Polaka – jego dziadek urodził się w Białymstoku). Zaskakując wszystkich, a przede wszystkim Prokuraturę Krajową, premier zapowiedział powołanie zespołu, który miałby przeanalizować polskie wątki w tej aferze. Informację o tym zawarł w długim, dramatycznym przemówieniu, kreśląc przerażający obraz biednych polskich dzieci przerzucanych za ocean dla rozrywki zboczonych elit. Tyle, że wątek pedofilski ma w aferze Epsteina znaczenie marginalne, a już na pewno nic nie wiadomo o polskich dzieciach wykorzystywanych w celach seksualnych. Celem Donalda Tuska było więc jedynie odzyskanie medialnej inicjatywy w tak „bezczelny” sposób zawłaszczonej przez Włodzimierza Czarzastego.

Sprawa Epsteina stała się też dla polskiego premiera okazją do przypomnienia swoich własnych oskarżeń rzuconych pod adresem Donalda Trumpa kilka lat temu w trakcie kampanii wyborczej. Zarzut agenturalnej współpracy z Rosją doprowadził do uznania polskiego premiera za persona non grata w Waszyngtonie i krytyki płynącej nie tylko ze strony polityków Prawa i Sprawiedliwości. Teraz podejrzenia, że w aferze brały udział rosyjskie służby, pozwoliły Donaldowi Tuskowi na delikatne przypomnienie o swoich oskarżeniach wobec amerykańskiego Prezydenta. Skoro Rosjanie stali za przestępczą działalnością Epsteina, to w oczywisty sposób mają kompromaty na uczestników seksualnych orgii odbywających się na jego wyspie. A znając erotyczny temperament Donalda Trumpa raczej trudno podejrzewać, że odwiedzał swojego przyjaciela wyłącznie w celach biznesowych. Tyle, że jak na razie udział rosyjskich służb specjalnych pozostaje jedynie w sferze domysłów. Jednoznacznych dowodów brak.

Wydarzenia ostatnich dni pokazują wykorzystywanie polityki międzynarodowej do wewnętrznych rozgrywek w polskiej polityce. Niespodziewanie, Donald Tusk znalazł godnego przeciwnika i to nie po stronie przeciwników politycznych, ale we własnym obozie. Przyczajony przez lata i konsekwentnie budujący swoją polityczną pozycję Włodzimierz Czarzasty, po zdobyciu prestiżowego i dającego niezależność stanowiska, rozpoczął własną grę. Celem nie jest oczywiście wyeliminowanie Donalda Tuska, ale zdobycie większej niezależności od wszechwładnego do tej pory premiera. Tyle, że Donald Tusk nie toleruje żadnej konkurencji. I zapewne będzie starał liderowi Nowej Lewicy pokazać jego miejsce w szeregu. Tym razem nie będzie to jednak prymitywna nawalanka taka jak ta toczona z Karolem Nawrockim, ale znacznie bardziej subtelna rozgrywka dwóch polityków, którym nie można odmówić inteligencji. Szkoda, że nie wykorzystują jej w sposób, który przyniósłby nam wszystkim, a nie tylko im, realne korzyści.

Karol Winiarski


Udostępnij na

Powiązane artykuły

Koniec złotego wieku w Polsce

Sosnowiec /

Koniec złotego wieku w Polsce

Historia pewnego upadku

Sosnowiec /

Historia pewnego upadku

Partia to ja

Sosnowiec /

Partia to ja

‹ Koniec złotego wieku w Polsce
  • Felietony
  • Historia
  • Tokowisko
  • Prawnik radzi
  • Okno poezji

Felietony, opinie, komentarze

  • „Komedia. Wujaszek Wania”, czyli spektakularna klapa w Teatrze Zagłębia„Komedia. Wujaszek Wania”, czyli spektakularna klapa w Teatrze Zagłębia
  • Po premierze: „Przodownicy miłości. Rewia związkowo-robotnicza” – czyli klasa robotnicza na scenę.Po premierze: „Przodownicy miłości. Rewia związkowo-robotnicza” – czyli klasa robotnicza na scenę.
  • Druzgocące wnioski po kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej w sosnowieckim magistracieDruzgocące wnioski po kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej w sosnowieckim magistracie
  • Arkadiusz Chęciński – „Dajcie nam pieniądze…”Arkadiusz Chęciński – „Dajcie nam pieniądze…”
  • Ostatni skautOstatni skaut
  • Trzy konwencje wyborcze w dwa dni, czyli dla każdego coś miłegoTrzy konwencje wyborcze w dwa dni, czyli dla każdego coś miłego
  • Kuriozalna odpowiedź prezydenta Sosnowca na list otwarty Dariusza JurkaKuriozalna odpowiedź prezydenta Sosnowca na list otwarty Dariusza Jurka
  • Jesteśmy biedni, ale i tak was uszczęśliwimy…Jesteśmy biedni, ale i tak was uszczęśliwimy…
  • Dylematy polityka, czyli trudno łatwo żyćDylematy polityka, czyli trudno łatwo żyć
  • Korupcja czy pusta kasaKorupcja czy pusta kasa
  • Wicepremier Beata Szydło w PO-PiS-owym SosnowcuWicepremier Beata Szydło w PO-PiS-owym Sosnowcu
  • Spryt a inteligencjaSpryt a inteligencja
  • Prezydent czy celebrytaPrezydent czy celebryta
  • Pan Prezydent odpłynąłPan Prezydent odpłynął
  • Świętowanie i politykaŚwiętowanie i polityka
  • Po premierze „Wojny światów” – recenzjaPo premierze „Wojny światów” – recenzja
  • Sosnowieckie przypadkiSosnowieckie przypadki
  • Ujemne saldo migracji wewnętrznej w Sosnowcu – miasto znowu dołuje, a nadzwyczajna propaganda sukcesu trwaUjemne saldo migracji wewnętrznej w Sosnowcu – miasto znowu dołuje, a nadzwyczajna propaganda sukcesu trwa
  • Ile zarabiają w Sosnowcu?Ile zarabiają w Sosnowcu?
  • Biedny SosnowiecBiedny Sosnowiec

Historia i tożsamość Zagłębia

  • Produkcja wojskowa w Sosnowcu: 1918-1945 r.Produkcja wojskowa w Sosnowcu: 1918-1945 r.
  • Bitwa na SaturnieBitwa na Saturnie
  • Cześć i Chwała Bohaterom!Cześć i Chwała Bohaterom!
  • Prelekcja Grzegorza OnyszkiPrelekcja Grzegorza Onyszki
  • Ksiądz Stanisław Bilski czyli modernizm nad BrynicąKsiądz Stanisław Bilski czyli modernizm nad Brynicą

Nasze interwencje

  • Sosnowiecka podróż w czasieSosnowiecka podróż w czasie
  • Sorry, taki mamy klimat…Sorry, taki mamy klimat…
  • Czy ulica Gospodarcza po remoncie będzie węższa i dlaczego?Czy ulica Gospodarcza po remoncie będzie węższa i dlaczego?
  • Wspólnoty Mieszkaniowe skarżą się na Prezydenta Miasta SosnowcaWspólnoty Mieszkaniowe skarżą się na Prezydenta Miasta Sosnowca
  • Z twórcami miastu nie po drodzeZ twórcami miastu nie po drodze

Najbardziej popularne

  • Piękny film oparty na faktach (lektor) – dotyczy autora „Rozmów z Bogiem”
  • O niej wkrótce może być bardzo głośno…
  • Sosnowiec i Zagłębie w nowym województwie
  • Karol Winiarski – Prawo czy bezprawie?
  • Sosnowieccy lekarze przed Sądem Lekarskim

Powrót na górę strony

  • Cookies
  • Kontakt
© Sosnowiec online 2026
Powered by WordPress • Themify WordPress Themes
Facebook