Historia a polityka historyczna
Mówi się często, że historię piszą zwycięzcy wojen, po części jest to prawdą. Niemniej są również uczeni historycy posiadający swoje poglądy polityczne i mimo tzw. fachowego warsztatu badawczego, nie są obiektywni i dobierają materiał faktograficzny do swojej wcześniej ustalonej tezy. Jeśli pojawi się ktoś, który zaneguje jego „naukową tezę”, to jest oskarżany przez niego, nie tylko o dyletantyzm, ale również o szkodzenie Polsce poprzez potwierdzania historycznych tez wrogów Polski. Przykładem tego problemu jest atak prof. Andrzeja Nowaka na redaktora, pisarza Piotra Zychowicza i na jego historię alternatywną. Ten atak ten, jest nie w porządku, ponieważ można krytykować merytorycznie, ale nie można obrażać.
Nie można publicystyki historycznej utożsamiać z potwierdzaniem propagandy rosyjskiej. Pozostając przy profesorze Nowaku, to nie da się zrozumieć jego usprawiedliwień zdrady Polski przez Anglików w trakcie wybuchu II Wojny Światowej. Profesor Nowak twierdzi, że zgodnie z traktatem Anglia wypowiedziała Niemcom hitlerowskim wojnę, ale miała zbyt małe wojskowe siły lądowe aby zaatakować Niemcy. Anglicy razem z Amerykanami jednak pobili Niemców i tym samym przyłożyli się do odzyskania państwowości Polski, to w pewnym sensie dotrzymali umowy bronienia Polski? Historia jako nauka jest materią żywą i jako taka podlega rozwojow poprzez pozyskiwaniu nowych faktów, nowych dowodów i tym samym konieczności nowej interpretacji. Historia alternatywna, a szczególnie jej publicystyka jest w badaniach historycznych bardzo istotna, ponieważ dzięki niej można wyważyć różne racje, a najbardziej istotne jest to, że dzięki badaniom (kwerendy archiwalne, archeologia)można udowodnić swoje racje.
Największym problemem nie jest brak obiektywizmu niektórych historyków, ale jest problem braku polityki historycznej państwa polskiego. Brak ten dotyczy nie tylko polityki wewnętrznej, ale również zagranicznej. Polityka historyczna w kraju nie ogranicza się do niedomagań w nauczaniu historii w szkołach. A niedomagania to: mało godzin lekcyjnych, program wychwalający nieudane i katastrofalne powstania, a nie doceniający udanych powstań, takich jak Powstanie Wielkopolskie i III Powstanie Śląskie itp. Niezrozumiałe jest również to, że polscy historycy tolerują fakt, że polski hymn pochwala i gloryfikuje człowieka który zdradził Polaków, dając im zamiast obiecanej Polski i wolności, małe księstewko obłożone poborem żołnierza i obowiązkiem dostaw dla wojska. Tak wiec łatwowierność i naiwność Polaków jest ogromna. Na próżno walczyli i przelewali krew, aby odzyskać Polskę. Walcząc w imieniu Napoleona odbierali niepodległość i często wolność innym narodom i ludom np. Hiszpanom, ludom Haiti. Wojny Napoleona pozbawiły życia ok. 3mln ludzi w tym wielu Polaków, natomiast Księstwo Warszawskie pozostało z ogromnymi długami zwanymi Bajońskimi sumami, spłacane później przez Polaków z Księstwa Kongresowego, które było sukcesorem Księstwa Warszawskiego. W związku z tym wiele środowisk patriotycznych postuluje konieczność zmiany polskiego hymnu, na patriotyczną pieśń tj. na Rotę. Coś z nami Polakami jest nie tak z naszymi poglądami, myślami, interpretacją świata i Polski.
Gloryfikujemy polskie tragedie, chwalimy tych, którzy dużo nam obiecywali, a dali tylko pożogę i długi. Natomiast nie umiemy w godny i wielki sposób uczcić potężny polski zryw narodowy tj. wielką Bitwę Warszawską, która ocaliła Polskę i Europę od totalitaryzmu i komunizmu. Do tej pory nie ma w centrum Warszawy łuku tryumfalnego, godnie upamiętniającego powszechne bohaterstwo Polaków, a nie Piłsudskiego, który przed bitwą złożył dymisję na ręce premiera Wincentego Witosa. Prawdziwym bohaterem był Naród Polski, który stanął na wysokości zadania i powszechnym wysiłkiem obronił ojczyznę przed komunistyczną nawałą. Natomiast głównym strategiem bitwy, był generał Tadeusz Rozwadowski i to jemu a nie Piłsudskiemu należy się chwała. Piłsudskiego można przypisywać rożne zasługi, ale nie w tym przypadku. Ubarwiamy naszą narodową historię tam gdzie ma ciemne strony, a tam gdzie jest wspaniała i godna pochwały to kreślimy jakieś siermiężne opowieści.
Polska polityka historyczna za granicami kraju nie istnieje. Od dawna nasze państwo nie chce dostrzec, że polityka historyczna jest jednym z najważniejszych narzędziem dyplomacji. Poważne państwa posiadają w wiodących państwach europejskich i amerykańskich ośrodki prasowe i radiowe, które nie tylko przekazują informacje o danym kraju ale przede wszystkim piszą i nadają audycje pokazujące dobre strony swojej ojczyzny i jej ciekawą historię. Tymczasem państwo polskie ogranicza się do wysyłaniu paru korespondentów zagranicznych, którzy relacjonują najnowsze informacje z danego kraju. Ambasady polskie robią jakieś imprezki bez większego znaczenia, a czasami protestują w massmediach, gdy ukaże się informacja o polskich obozach koncentracyjnych i to wszystko na co ich stać. Obecna sytuacja w dyplomacji polskiej jest tragiczna i to nie tylko z uwagi na kierownictwo ministerstwa spraw zagranicznych i klincz w mianowaniu ambasadorów, ale również ze względu na złe dysponowanie jego budżetem, które zamiast zasilać finansowo borykające się z kłopotami placówki dyplomatyczne, to środki pieniężne resortu są wydawane na dozbrajanie Ukrainy. Brak jest koncepcji rządu na prawidłowe i zgodne z interesem Polski funkcjonowanie dyplomacji. Rząd nie ma pomysłu na propagowanie polskich towarów, polskiego przemysłu i polskiej historii. Nie ma pomysłu na promowanie Polski!
Włodzimierz Wieczorek
Sosnowiec, dnia 28 marca 2026 roku
