Koncert w Szkole Muzycznej
22 października o godz. 17.00 w Zespole Szkół Muzycznych w Sosnowcu odbędzie się Wspólny Koncert szkolnej orkiestry dętej i uczniów z zaprzyjaźnionej szkoły z Roubaix z Francji.
Wstęp na koncert jest bezpłatny.
Źródło UM
Informacje/ Kultura/ Sosnowiec
22 października o godz. 17.00 w Zespole Szkół Muzycznych w Sosnowcu odbędzie się Wspólny Koncert szkolnej orkiestry dętej i uczniów z zaprzyjaźnionej szkoły z Roubaix z Francji.
Wstęp na koncert jest bezpłatny.
Źródło UM
Już jutro 16 października o godz. 18 w restauracji Stacja Sosnowiec odbędzie się kolejne Spotkanie Sympatyków Sosnowca. Tym razem będziemy rozmawiać o Zamku Sieleckim, najstarszej budowli na teranie miasta. A pretekstem do tego będzie premiera książki „Zamek Sielecki w Sosnowcu. Historia prawdziwa”. Gościem specjalnym będzie Rafał Bryła, autor książki, a zarazem historyk.
Rafał Bryła dotychczas znany był w Sosnowcu przede wszystkim jako pomysłodawca, organizator i kurator wielu ciekawych wystaw o charakterze regionalnym. Tym razem zobaczymy nową twarz Pana Rafała . Z pewnością dowiemy się w jaki sposób gromadził materiały do książki, gdzie znajduje się najwięcej archiwaliów związanych z naszym zamkiem, jacy ciekawi ludzie tam bywali. Wiemy, że Pan Bryła przygotował specjalną multimedialną autorską prezentację dla bywalców Stacji Sosnowiec, dlatego też takiego spotkania nie można przegapić. Tym bardziej, że będzie można zaopatrzyć się w jeszcze gorącą i pachnącą drukiem książkę, przy okazji zdobywając autograf autora.
Przypomnijmy, że gośćmi poprzednich spotkań byli m.in. Zbigniew Białas, Zbigniew Leraczyk, Janusz Osiński, Czesław Gałka, Anna Urgacz-Szczęsna, Tomasz Kostro, Franciszek Wszołek, Dariusz Jurek, Mikołaj Dziewiatowski, Cezary Podraza, Marian Jasiński, Martyna Bierońska, Grzegorz Onyszko i Witold Wieczorek. Rozmawiano o czasach gdy powstawało Zagłębie Sosnowiec, o historii browarów sosnowieckich, o latach międzywojennych w Sosnowcu, o wielkich ludziach kultury i sportu rodem z miasta Kiepury, o Teatrze Zagłębia i o powieściach „Korzenie” i „Puder i pył”, a także o cerkwiach sosnowieckich i sportach walki.
Początek o godzinie 18.
Źródło:41-200
Jutro (czwartek, 15 października) w Maglu Kulinarnym (ul. Warszawska 5a) odbędzie się slajdowisko zatytułowane „Sosnowiec w latach PRL (1945-69)”. Te czasy wspominał będzie niezrównany Janusz Osiński – konferansjer, animator kultury, autor kilku książek, żywa historia miasta.
Pisaliśmy już przy okazji spotkań w „Stacji Sosnowiec” że nikt nie opowiada tak barwnie i ciekawie, jak Pan Janusz i słowa te podtrzymujemy. Jak poprzednio, będą z pewnością anegdody i pikantne szczegóły różnych zdarzeń, których Janusz Osiński był świadkiem i w których uczestniczył. Wyjątkowy człowiek, którego można słuchać godzinami, bez odrobiny znużenia. Serdecznie wszystkich zapraszamy. Wstęp wolny.
Z dzisiaj o godz. 11.00 z okazji Święta Edukacji Narodowej w Sali Koncertowej Szkoły Muzycznej w Sosnowcu odbyła się uroczysta gala przygotowana przez Technikum nr 6 CKZiU w Sosnowcu.
Okazuje się, że można zorganizować dostojne uroczystości tak, by nie były nudne i zbytnio pompatyczne. Mimo, że wyróżniono aż kilkudziesięciu nauczycieli i pracowników, wszystko odbyło się bardzo sprawnie. Część artystyczna w wykonaniu uczniów i zaproszonych gości również stała na wysokim poziomie, była urozmaicona i efektowna.
Dyrektor Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego Jacek Górski po zakończeniu uroczystości powiedział m.in. że placówka stara się przygotować jak najlepiej uczniów nie tylko od strony zawodowej, ale również czysto ludzkiej, by mogli jak najlepiej odnaleźć się w dorosłym życiu. Szkoła jest w stałym kontakcie z pracodawcami, wyższymi uczelniami, strefami ekonomicznymi. Chcemy kierować ofertę dla młodzieży w zawodach, które są poszukiwane na rynku pracy i będą poszukiwane w przyszłości – podkreślał dyrektor.
CKZiU spełnia większą rolę społeczną, niż się to powszechnie wydaje. Stara się wypełnić dużą lukę, jaka powstała w wyniku likwidacji szkolnictwa zawodowego, co było dużym błędem i przyznają to dzisiaj niemal wszyscy. Wykwalifikowanych i dobrze przygotowanych pracowników z konkretnym zawodem w ręku na rynku brakuje, za to politologów, fachowców od marketingu wszelkiej maści i socjotechnicznych sztuczek służących do manipulowania społeczeństwem jest już nadmiar.
Dzięki Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego jest szansa, że za kilka lat, gdy będziemy potrzebować solidnego fachowca w konkretnym zawodzie to go znajdziemy, zamiast takiego po kilkutygodniowym przyuczeniu.
Informacje/ Kultura/ Sosnowiec
Największe przeboje polskiej i światowej muzyki, wspaniałe układy choreograficzne oraz dojrzała gra aktorska młodych adeptów sztuk scenicznych ze Szkół Podstawowych nr 1 oraz 10 w Sosnowcu. To wszystko w musicalu „Próba generalna”, który 21 października wystawiony zostanie w sosnowieckiej Muzie. Początek godz. 18.00.
Oryginalny scenariusz opowiada o trudnym dorastaniu naznaczonym wszechobecną kulturą Facebooka. Piosenki i taniec odwołują się w swojej stylistyce do ponadczasowych przebojów. I podobnie, jak w serialu Glee, uczniowie dostali szansę, by ponownie zinterpretować znane wszystkim utwory stanowiące kanon muzyki pop.
W czerwcu bieżącego roku musical został wystawiony w Teatrze Dzieci Zagłębia w Będzinie, zbierając znakomite recenzje. Teraz czas na sosnowiecką scenę.
– Uczniowie naszych szkół podstawowych wykazują ogromne zainteresowanie teatrem. Podjęliśmy tę inicjatywę, aby spełnić ich i nasze marzenia artystyczne. Dzieci są zdolne, bardzo utalentowane i szybko się uczą. Bogata forma sceniczna wywrze na widzach duże wrażenie – podkreśla Zuzanna Pycia, nauczyciel w SP nr 10 w Sosnowcu.
– Według zamysłu jest to spektakl, który przede wszystkich kanalizuje żywiołową energię młodych artystów. Dlatego ma formę musicalu. Ma również walory edukacyjne i społeczne poprzez wpisane w fabułę problemy młodego pokolenia – mówi Aleks Stiller, nauczyciel w SP nr 1 w Sosnowcu.
Musical „Próba Generalna” pokazuje, jak wiele do zaoferowania w formie scenicznej ekspresji ma dorastające pokolenie. – Trudne relacje, brak akceptacji, czy konflikty przestają dzielić, gdy bohaterowie realizują swoje pasje w formie śpiewu, tańca i muzyki. Natomiast różnorodność charakterów i motywów działania scala musical w uniwersalną całość – dodaje Małgorzata Wierzbicka dyrektor SP nr 10.
Źródło: UM
Informacje/ Kultura/ Sosnowiec
W dniu 20.10.2015 roku o godz. 17.30 uczniowie II Liceum Ogólnokształcącego im. Emilii Plater w Sosnowcu wystąpią w Sali Widowiskowo-Koncertowej „ MUZA” z przedstawieniem „Pensja Pani Siwikowej”.
Oto po raz pierwszy w dziejach szkoły, uczniowie napisali i wystawiają na scenie utwór o początkach swojej szkoły, jednej z najstarszych w Zagłębiu Dąbrowskim i najbardziej zasłużonych dla lokalnej oświaty, placówek. Fikcyjna fabuła spektaklu, oparta jest jednak na autentycznych wspomnieniach uczennic Józefy Siwikowej (założycielki placówki szkolnej) opublikowanych w monografii II LO im. E. Plater. Akcja rozgrywa się w okresie zaborów, zimą 1911 roku w Sosnowcu, w prywatnej szkole żeńskiej Józefy Siwikowej oraz w latach 50. XX wieku. Nie zabraknie wątku romansowego i szczypty humoru.
Autorkami oryginalnego w historii szkoły projektu są dawne uczennice klasy o profilu filozoficzno-kulturowym, obecnie absolwentki Liceum Plater: Alicja Giecewicz i Monika Zamożniewicz.
Prapremiera sztuki miała miejsce w marcu 2015 w Auli Szkolnej.
Informacje/ Kultura/ Sosnowiec
16 października w Teatrze Zagłębia odbędzie się prapremiera sztuki autorstwa Jana Czaplińskiego w reżyserii Piotra Ratajczaka pt. „Kariera Romualda S., czyli ile jeszcze decybeli wytrzymasz zanim nie wytrzymasz”.
Przedstawienie będzie teatralnym political-fiction. W państwie na P., państwie, które wszyscy dość dobrze znamy, za które jesteśmy w pewien sposób współodpowiedzialni, nastaje uroczysty i szczególny dla wszystkich obywateli moment – zbliżają się wybory. Sponiewierany latami rządów premier szuka sposobów na przedłużenie władzy. Bój o miejsce w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przyjdzie mu stoczyć z niespodziewanym konkurentem – przywódcą ruchu społecznego „Wyciszaczy”. Lider tego ruchu, staje przed niezwykłą szansą – bycia głosem zbuntowanego społeczeństwa. Jak sobie z tym poradzi? Jakie sformułuje postulaty? Czego chce społeczeństwo, które chce zmian?
„Kariera Romualda S.” to opowieść o sposobach uprawiania polityki i o jej zmieniających się modelach. O tym, kto głosuje i na kogo. To komedia, która wcale nie jest śmieszna i tragedia, która jest całkiem zabawna. To kilka zdarzeń z państwa na P., które wszyscy dość dobrze znamy.
Tekst: Jan Czapliński
Reżyseria: Piotr Ratajczak Scenografia: Matylda Kotlińska Kostiumy: Izabela Wądołowska Ruch sceniczny: Arkadiusz Buszko
Premiera: 16 października, godz. 19:00
Kolejne pokazy: 17-18 października, godz. 18:00, 24-25 października, godz. 18:00
Przez ostatnie kilka dni Patelnia została opanowana przez hordy najeźdźców. Oczywiście, nie byli to jeszcze wraży muzułmanie, co przybyli w celu islamizacji bogobojnych sosnowiczan. Nie byli to też Ukraińcy, czyhający na nasze miejsca pracy.
I nawet nie byli to Ślązacy gotowi siłą przyłączyć Sosnowiec do metropolii Silesia. Tłumy te były absolutnie tubylcze. Do tego w pełni obywatelskie i narodowe. W rozstawionych namiotach krzątali się asystenci polityków i kandydatów na polityków. Rozdawali ulotki i baloniki, kusili kiełbasą z grilla (na pewno za aprobatą Sanepidu), głośno odtwarzali muzykę (bez wątpienia po opłaceniu ZAIKS-u). Z bannerów i plakatów w jasną przyszłość spoglądały twarze przyszłych posłów. Nie wiadomo, kto z nich wygra wybory, ale pewne jest, że PhotoShop zwyciężył już dziś. Między namiotami uwijała się dziatwa szkolna. Pod czujnym okiem pedagogów odrabiała lekcje z wychowania obywatelskiego i marketingu. Uczniowie z wielkim zaangażowaniem i szczerym entuzjazmem namawiali przechodniów do głosowania na projekt modernizacji ich szkoły czy przedszkola. Urokowi dzieci i młodzieży trudno się oprzeć, więc zdobywali serca i głosy o wiele skuteczniej niż sztaby wyborcze. Pomysłowość uczniów i nauczycieli wsparta była kreatywnością dyrektorów. Organizowali logistykę, wysyłali maile i szukali sojuszników. Jeden z nich przy okazji rozwiązał istotny problem pedagogiczny. Ponieważ wiele dziewcząt unika lekcji wychowania fizycznego (w przeciwieństwie do śmieciowego jedzenia) to zamiast fikania koziołków na sali gimnastycznej umożliwił im w tym czasie aktywny ruch na świeżym powietrzu przy zbieraniu głosów. Dodatkową dla nich atrakcję stanowiła zapewne możliwość dokonania zakupu niezdrowej, ale wyborczej kiełbasy z grilla albo tuczących chipsów.
Poza wszystkim jednak zaangażowanie środowisk szkolnych w poprawę stanu bazy oświatowej należy uznać za sukces. Mimo gniewnych pomruków ze strony miejskiego Wydziału Oświaty oraz Kuratorium, zdziwionych wielce udziałem uczniów w akcjach promocyjnych w mieście, uczniowie, ich rodzice, nauczyciele i dyrekcje szkół robili wszystko, by z naszej wspólnej, samorządowej kasy wyrwać pieniądze na przygotowane przez nich projekty. Niezadowoleniu Kuratorium można się nie dziwić. Od lat jest ono już tylko Kuratorium Oświaty, a nie jak dawniej Oświaty i Wychowania. Nie dostrzega więc pozytywnej roli akcji społecznych. Szlachetne oburzenie miejskich władz edukacyjnych ma jednak kruche podstawy. Przecież same dopuściły do tego, by szkoły i przedszkola rywalizowały ze sobą o prawo do posiadania boisk czy placów zabaw. Nie trzeba było wielkiej wyobraźni i pedagogicznego doświadczenia, by przewidzieć, że zorganizują one uliczne akcje i happeningi, pewnie czasem także kosztem zajęć szkolnych. Zachęty i przykładu dostarczyli choćby politycy, okupujący przestrzeń sosnowieckiej Patelni. Niektóry z nich zresztą poszli o krok dalej. Jeden z kandydatów przygotował stoisko, na którym glosowanie nad projektem do budżetu obywatelskiego połączył udatnie ze stoiskiem wyborczym. Jeszcze dalej poszła wielce prominentna radna. Żeby nie narażać młodzieży (szczególnie tej maturalnej) na utratę czasu przeznaczonego na lekcje, osobiście pofatygowała się do niej, by zachęcić do oddawania głosu na jeden z projektów. Oczywiście bez znaczenia jest fakt, że w nadchodzących wyborach do Sejmu kandyduje z listy Platformy Obywatelskiej. W końcu budżet też jest Obywatelski, zaś ona sama znana jest z wielkiej troski o zapewnienie młodzieży godziwej rozrywki po godzinach spędzonych nad książką.
Dodatkową korzyścią dla władz miejskich jest to, że otrzymały na tacy wykaz niezbędnych, a przy tym społecznie pożądanych obiektów oświatowej infrastruktury. Szczególnie zadowolony powinien być osobiście Pan Prezydent. Zyskał potwierdzenie swojej ukochanej tezy, że miastu potrzebny jest stadion. Wyszło nawet na to, że kilka – przy szkołach, do których chodzą sosnowieckie dzieci. Oczywiście, kibicowskie serce może podpowiedzieć mu rozwiązanie, że lepiej jednak wybudować jeden duży (za 150 milionów) zamiast wielu małych (co najmniej 150 za te same pieniądze!), ale, jak wiadomo, na miłość (zwłaszcza własną) nie ma rady.
A jednak poddawanie pod głosowanie, której placówce oświatowej należy się plac zabaw czy boisko jest pomysłem z gruntu absurdalnym. Należą się bowiem każdej. Pewnie według jakiejś kolejności, ale bez wyjątków Inna sprawa, że te, które wielkim nakładem sił i środków zostały już oddane do użytku, powierzane są popołudniami tylko pod opiekę kamer monitoringu. Służą więc młodzieży, która ze szkołą ma na pieńku, jako miejsce uprawiania wielu rzeczy, stosunkowo najrzadziej sportu. Może więc z miejskich pieniędzy lepiej byłoby zatrudniać animatorów, którzy jak na „Orlikach” organizowaliby popołudniowe zajęcia grup młodzieży? Należy wątpić, by ktokolwiek z zarządzających miastem pozostawiał otwartym swój samochód za sto tysięcy czy wypieszczony przydomowy ogródek. Dlaczego zatem tak dzieje się z boiskami, które kosztowały podatnika około miliona za sztukę? I czy taka sama dbałość o publiczne mienie zostanie zachowana po oddaniu do użytku sosnowieckiego stadionu marzeń? Dodać warto, że o interesy tak zwanej „budżetówki” mają obowiązek dbać urzędnicy zatrudniani w tym celu na pełnomocnych i nieźle płatnych stanowiskach. O tym, której szkole brakuje obiektów sportowych czy rekreacyjnych (nie mówiąc o potrzebach remontowych) powinni wiedzieć na podstawie własnych obserwacji.
Pozostaje jeszcze kwestia swoistego wyścigu szczurów, do którego zachęcone zostały placówki oświatowe. Ciekawe, co władze powiedzą uczniom, którzy całym sercem zaangażowali się w zbieranie głosów na swój projekt, a jednak nie zdobyli wystarczającego poparcia? Że w życiu tak bywa? Że wygrali lepsi? Że na boisko lub plac zabaw muszą poczekać do następnej akcji? A może zaproponują nową wersję kibicowskiej śpiewki: „Nic się nie stało, dzieciaki, nic się nie stało”?
Piękna, demokratyczna i samorządowa idea budżetu obywatelskiego ma przed sobą wielka przyszłość. Bezsprzecznie należy zaszczepiać ją dzieciom i młodzieży. I chronić przed dorosłymi, którzy realizują ją nieudolnie lub przy okazji chcą załatwiać swoje mniej obywatelskie ale całkiem budżetowe interesy.
Janusz Szewczyk
17 Października 2015 r. Godz.. 11.00 rozpocznie się spacer po historycznych miejscach Dańdówki i Bobrka zorganizowany z okazji 60-lecia Klubu Przewodników Turystycznych w Sosnowcu.
Spacer poprowadzi Grzegorz Onyszko – historyk, instruktor krajoznawstwa regionu PTTK. W czasie wycieczki obowiązuje ubiór turystyczny. Organizator nie zwraca kosztów przejazdu, a wycieczkowicze biorą udział na własnąodpowiedzialność. Długość marszruty około 5 km
Z okazji przypadającej we wrześniu br. setnej rocznicy powołania Wyższej Szkoły Realnej z której wywodzi swój rodowód III Liceum Ogólnokształcące imienia Bolesława Prusa, odbyły się dzisiaj w obecnym gmachu szkoły oficjalne uroczystości. Zaproszono władze miasta z prezydentem Arkadiuszem Chęcińskim na czele i bardzo wielu gości wraz z parlamentarzystami naszego regionu. Najpierw bardzo długo trwało odczytywanie nazwisk wszystkich zaproszonych, a następnie rozpoczęły się okolicznościowe przemówienia.
Oczywiście konwencja oficjalnych uroczystości ma swoje prawa, ale organizatorzy dzisiejszych stanowczo przesadzili. Absolwenci zasłużonej szkoły, którzy stanowili przytłaczającą część widowni są dobrze wychowani, więc długo i cierpliwie klaskali, ale w miarę upływu czasu, na twarzach wielu malowało się coraz większe znudzenie i zniecierpliwienie.
Niekończące się przemówienia – przeważnie długie i nudne, z tymi samymi tezami wyrażanymi na różne sposoby, przepojone patosem i głęboko słusznym banałem – ostatecznie sprawiły, że jeszcze przed rozpoczęciem części artystycznej sala w połowie była pusta. Zniknęła nawet duża część oficjeli.
Za to młodzież, która włożyła wiele wysiłku w przygotowanie części artystycznej spisała się dobrze. Szkoda tylko, że w obecności mocno przerzedzonej publiki.