Lato w mieście na sportowo
Dla wszystkich, którzy chcą aktywnie spędzić wakacyjne dni, Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Sosnowcu przygotował szereg atrakcji w ramach akcji Lato w Mieście 2017. More →
Dla wszystkich, którzy chcą aktywnie spędzić wakacyjne dni, Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Sosnowcu przygotował szereg atrakcji w ramach akcji Lato w Mieście 2017. More →
Uczestniczyliśmy jako redakcja w wielu konferencjach prasowych, ale ta dzisiejsza zwołana przez Barbarę Chrobak była zaiste wyjątkowa. Niecodzienność polegała na tym, że momentami nie było wiadomo, kto odpowiada na pytania i ponosi odpowiedzialność za odpowiedzi, ponieważ co rusz do odpowiedzi wyrywały się poszczególne osoby spośród licznego grona współpracowników (zdjęcie) i pani poseł musiała niektóre z tych osób strofować, ponieważ widać było wyraźnie, że z nie wszystkimi wypowiedziami sama się utożsamia. Na jednoznaczne pytania dotyczące Ronda Edwarda Gierka usłyszeliśmy kontrpytanie jednego ze współpracowników „czy pan bije swoje dzieci, tak czy nie. Od razu „błyskotliwość” tej odpowiedzi-pytania przywiodła wspomnienia czasów PRL, kiedy to propagandyści na wiele pytań odpowiadali w podobnym stylu: „a w Ameryce biją Murzynów”. Nawet wyjaśnienia, że to dziennikarze są od zadawania pytań i przekazywania odpowiedzi, a nie odwrotnie, niewiele pomagały. Co prawda pani poseł Barbara Chrobak po zakończeniu konferencji przeprosiła za to zachowanie, ale nie zmienia to ogólnego fatalnego wrażenia.
W ogóle konferencja zwołana została z okazji rozpoczęcia ogólnopolskiej akcji „Samorządy z Kukizem”, której intencją jest oddanie samorządów w ręce obywateli. Posłanka zapewniała, że przeszłość partyjna poszczególnych kandydatów, ani ich polityczne preferencje nie będą miały znaczenia, a jedynie uczciwość i chęć pomagania innym. Nie oznacza to jednak braku jakiejkolwiek weryfikacji, ale ta weryfikacja będzie dotyczyła przede wszystkim uczciwości.
Na pytanie o nazwę tworzącej się metropolii pani poseł stwierdziła: jestem zwolennikiem ponad podziałami i uwarunkowaniami historycznymi. Nazwa powinna zawierać słowa Śląsk oraz Zagłębie, ale powinna też funkcjonować jakaś skrócona, łatwo przyswajalna nazwa dla przedsiębiorców zagranicznych.
O ewentualnych koalicjach przed wyborami samorządowymi dowiedzieliśmy się, że ugrupowanie będzie wchodziło w koalicje z każdym, kto będzie pracował na rzecz obywateli – tyleż szlachetne, co niewiele mówiące.
Z kolei na wspomniane na początku pytanie o Rondo im. Edwarda Gierka usłyszeliśmy, że wola wyrażona w niedawnych konsultacjach powinna być wzięta pod uwagę. Dopytywaliśmy, czy wobec niskiej frekwencji w skali miasta (niespełna 13 tys.), którą trudno uważać za reprezentatywną, pani poseł zechce wyrazić osobistą opinię na sprawę ronda, pani poseł ponownie odwołała się do woli mieszkańców ubolewając jednocześnie nad mizerną skalą uczestnictwa w konsultacjach.
Pierwsza konferencja posłanki Barbary Chrobak co prawda nie była zbyt udana, ale cóż, początki bywają trudne i nie należy się na krytykę obrażać, tylko wyciągnąć wnioski na przyszłość. Przede wszystkim należy pamiętać, że każda osoba zwołująca konferencję może posiłkować się w odpowiedziach innymi osobami, ale powinno się to odbywać na jej wyraźną wyartykułowaną prośbę lub znak. Inaczej spotkanie zamienia się w jakiś dziwny panel dyskusyjny. Nie może być tak, że zza pleców posłanki, która nie kontroluje sytuacji z tyłu, co rusz wyskakuje ktoś inny i wdaje się w polemikę z dziennikarzem. Wystarczy przecież odpowiedzieć, że wolałabym nie wyrażać osobistej opinii na ten temat lub np. że uznajemy konsultacje jednak za reprezentatywne, ponieważ uważamy, że przytłaczającej większości mieszkańców miasta ta sprawa po prostu nie obchodzi lub coś jeszcze innego.
19 czerwca 2017 r. w Wyższej Szkole Humanitas w Sosnowcu odbyło się I Otwarte Forum Kultury. Udział wzięli przedstawiciele Urzędu Miejskiego, dyrektorzy instytucji kultury, artyści i mieszkańcy Sosnowca. Wszystkich Czytelników zainteresowanych szeroko pojętą kulturą w Sosnowcu zapraszamy do obejrzenia obszernego zapisu video z tego wydarzenia. Materiał zrealizowało Forum dla Zagłębia Dąbrowskiego.
3 czerwca (piątek) o godzinie 18 w restauracji Stacja Sosnowiec odbędzie się kolejne Spotkanie Sympatyków Sosnowca. Gośćmi specjalnymi spotkania będą twórcy związani z sosnowiecką sceną SKA. Swoją obecność zapowiedział Sebastian Stecyk Steć, Janek HS oraz jeśli obowiązki pozwolą Szczepan Łach. Myślimy, że na tym lista gości się nie skończy.
W piątkowy wieczór będziemy rozmawiać na temat fenomenu jakim było pojawienie się w naszym mieście muzyki z dalekiego kraju. Dowiemy się też dlaczego Sosnowiec nazywano polskim Kingstone. Spróbujemy wskrzesić we wspomnieniach zespoły, które dawno już nie grają oraz opowiedzieć o tych, które dalej działają w obrębie muzyki SKA. Spotkanie będzie też okazją do wspomnienia tych muzyków, którzy na zawsze już odeszli. Będzie z pewnością też wesoło, obejrzymy archiwalne zdjęcia, zobaczymy jak bardzo zmienili się fizycznie nasi goście na przestrzeni lat.
Jak zwykle przy okazji Spotkań Sympatyków Sosnowca będzie okazja do zadawania pytań, uzyskania autografów oraz do wspólnej fotografii.
Źródło: 41-200.pl
Temperatura sporu politycznego o nazwę ronda przy ulicy Ostrogórskiej rośnie. W tej sprawie przewodniczący SLD w Sosnowcu Tomasz Niedziela wystosował list do prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, natomiast senator Michał Potoczny swój list skierował do prezydenta Arkadiusza Chęcińskiego. Obydwa publikujemy poniżej:


Życie polityczne bywa zaskakujące. Osoby publiczne kłamią w żywe oczy, wymyślają nieistniejące państwa albo ekwilibrystycznie łapią Hostię, spadającą z ołtarza. Niektórzy udają, że są kimś zgoła innym. Przywdziewają mundury wojskowe, albo stroją się w szaty Katona. Prosty człowiek nie wie nawet, kiedy i gdzie napotkać może takiego przebierańca.
Na tym tle, niegdysiejsze zadawanie szyku przez prezydenta Sosnowca odzianego w strój monarszy, jawi się jako niewinna ekstrawagancja. Niedawno okazało się zresztą, że ten król jest nagi. A raczej prawie nagi, bo ciało przysłonił sportową koszulką i gustownymi bokserkami. Tak przebrany wystąpił na ringu. Gwoli sprawiedliwości trzeba zauważyć, że uczynił to w szlachetnym celu charytatywnym. Chwalebne jest też, że nie wymalował henną logotypu sponsora na swych muskularnych plecach.
Pan prezydent Sosnowca skrzyżował rękawice z artystą Teatru Zagłębia. Zwycięzcy nie wskazano, co akurat nie dziwi w świetle permanentnie praktykowanego w Sosnowcu nierozstrzygania konkursów na dyrektorów placówek oświatowych. Krwi nie przelano. Liczyła się honorowa rywalizacja. Niestety, w efekcie pojedynek okazał się bardziej godny pióra Gombrowicza niż Homera. Pozostaje nadzieja, że aktorowi udało się (co dowcipnie prorokował prezydent) wbić przeciwnikowi kulturę do głowy. Nadzieja wątła, bo Pierwszy Bokser Sosnowca czaszkę miał osłoniętą niczym rycerz zakuty w stalowy hełm.
Następną walkę należałoby zakontraktować z jakimś historykiem. W najbliższym otoczeniu są radni Janusz Kubicki i Karol Winiarski. Gdyby z jakichś względów nie podjęli rzuconej rękawicy, w odwodzie jest kilku politologów. Jeśli po meczu bokserskim w głowie prezydenta pozostało trochę miejsca obok kultury, mogliby wbić do niej trochę wiedzy historycznej.
Propozycja ta wydaje się celna wobec ostatniej inicjatywy prezydenta – poddania społecznej ocenie postaci Edwarda Gierka. Zachęcony sukcesem referendum w sprawie Zagłębiowskiego Parku Sportowego (szczególnie popularnego wśród niemowląt przy piersi), postanowił iść za ciosem a przy tym nie być gorszy niż Prezydent Polski. Uznał za celowe ponownie zwrócić się do suwerena. Osobiście. W skrzynkach pocztowych wszystkich mieszkańców pojawiła się zatem ulotka z pytaniem: „Czy uważasz, że Edward Gierek zasługuje na upamiętnienie w przestrzeni publicznej Sosnowca poprzez nazwanie ronda lub ulicy jego nazwiskiem?”. Pan Prezydent Andrzej Duda powinien się uczyć, jak należy przeprowadzać referenda i formułować pytania! Odpowiedź jest oczywista. Wszak już kilka lat temu władze miejskie nadały nazwę Ronda Gierka skrzyżowaniu przy Ostrogórskiej. Nie pytały zresztą wtedy nikogo, nawet specjalistów od ruchu drogowego. Dziś znów pytają, choć to kompletnie bez sensu. Decyzję i tak podejmie wojewoda w oparciu o opinię Instytutu Pamięci Narodowej. Jak należy się spodziewać, będzie ona nokautująca dla zwolenników utrzymania nazwy. Za to umocni się legenda prezydenta, wsłuchującego się w głos mieszkańców. Oczywiście nie tych z dzielnic pozbawionych kanalizacji, zapomnianych jak z Ostrowy, Porąbka, Bory czy z hałaśliwej ulicy Małachowskiego. Także nie tych, rozsianych po całym mieście, przeciwników budowy potencjalnie nierentownego stadionu.
Równie ciekawa jak pytanie referendalne jest treść ulotki. Autor się nie podpisał i jednocześnie nie popisał wiedzą historyczną, choć nie można wykluczyć, że udział w jej zredagowaniu miał wykształcony doradca prezydenta, człowiek o szczerze lewicowych sympatiach. Zaprezentowano w niej tow. Pierwszego Sekretarza jako wielkiego Wizjonera i Budowniczego Drugiej Polski. Gwoli prawdy, zauważono, że prócz wdzięcznej pamięci pozostawił po sobie długi i zafundował społeczeństwu podwyżki cen, czym zresztą autor ulotki obciążył ówczesny rząd. Widać zapomniał, że zasadą tamtego czasu było, że „Partia kieruje a rząd rządzi”.
Bez wątpienia inwestycje wymienione w ulotce odmieniły obraz Polski lat siedemdziesiątych. Uwadze kronikarza uszły jednak „zasługi” tow. Edwarda w doprowadzeniu Polski na skraj zapaści gospodarczej, „ścieżki zdrowia” w Radomiu i Ursusie, konstytucyjny hołd wobec ZSRR, a wcześniej sekretarzowanie KW w Katowicach w latach terroru stalinowskiego, napisanie kłamliwego raportu z wypadków poznańskich, formułowanie jawnych gróźb pod adresem uczestników Marca 68.
Edward Gierek jest postacią niejednoznaczną. Dla wielu ludzi, którzy doświadczyli na własnej skórze mrocznej rzeczywistości czasów Bieruta i gomułkowskich „rządów ciemniaków”, dekada jego władzy wydawała się okresem wolności i prosperity. Nachalna propaganda umiejętnie kompensowała polskie kompleksy. W przekazach medialnych byliśmy dziesiątą potęgą gospodarczą świata, a kredytowany przez kraje zachodnie boom inwestycyjny zapowiadał świetlaną przyszłość. Pewex i Baltona dawały złudzenie dostępności luksusowych dóbr za cenę nabycia bonów pekao od przedsiębiorczego cinkciarza. Mały fiat i mieszkanie spółdzielcze w bloku z wielkiej płyty były dobrem realnie osiągalnym. Jednocześnie wzrastały aspiracje materialne społeczeństwa i rosło zapotrzebowania na wolność w stylu państw zachodnich. Niezamierzonym efektem polityki otwarcia na świat stał się także wzrost świadomości politycznej i obywatelskiej Polaków. Tym trudniej było władzy wytłumaczyć za pomocą partyjnej nowomowy przyczyny kryzysu gospodarczego, jaki zapanował już w połowie dekady. Powrót do stosowania metod opresyjnych sprawił, że w kraju powstała faktyczna opozycja. Ostateczny kres rządom Edwarda Gierka położyły sierpniowe strajki roku 1980. Wkrótce blisko 10 milionów obywateli połączyła solidarność przeciw władzy, która ich tak srodze zawiodła.
Sosnowiec niewątpliwie skorzystał na czasach Gierka. Rozbudowano infrastrukturę mieszkaniową i drogową. Z dość prowincjonalnego miasta stało się ważnym ośrodkiem przemysłowym i akademickim, rozpoznawalnym w całym kraju. Kariera miasta i niektórych jego mieszkańców a zwłaszcza „Naszego Człowieka w Stolicy” były powodem do autentycznej dumy. Symbolem tego awansu stał się krążący po Polsce dowcip, że megafony na Dworcu Centralnym w Warszawie co jakiś czas podają komunikat: „Uwaga! Nadjeżdża pociąg z Sosnowca. Prosimy odsunąć się od stanowisk!”. W Sosnowcu nikt się z niego nie śmiał.
Dziś jest oczywiste, że pieniądze pożyczane na Zachodzie można było spożytkować dużo mądrzej i efektywniej. Wiadomo, że koncesjonowanie swobód obywatelskich nie mogło zastąpić prawdziwej wolności. I nie jest też tajemnicą, że krach gospodarczy u schyłku rządów Gierka nie był zawiniony wyłącznie przez niego. Kryzys zawisł nad PRL niczym miecz Damoklesa, zanim jeszcze w 1952 tak nazwano Rzeczpospolitą Polską, na długo przed kadencją towarzysza Edwarda Gierka.
Czy jednak całokształt kariery politycznej naszego krajana zasługuje na upamiętnienie poprzez nadanie jego nazwiska ulicy czy rondu w rodzinnym mieście? Wydaje się, że byłoby to dowodem na słuszność zaściankowej postawy „nasza chata z kraja”. Zasługi dla Zagłębia, a nawet industrializacja kraju nie mogą przesłonić prawdy oczywistej dla historyków. Edward Gierek – rzeczywisty władca Polski w okresie lat siedemdziesiątych i niezwykle wpływowy polityk w całym okresie PRL był w gruncie rzeczy współodpowiedzialny za opresyjne państwo, łamiące prawa i wolności obywatelskie. Do tego poddańcze wobec Związku Radzieckiego – mocarstwa o systemie totalitarnym. Z tego powodu zwyczajowe formy oddania mu czci poprzez pomnik, honorowe obywatelstwo czy nadanie imienia ulicy powinny być wykluczone. Choćby ze względu na szacunek dla innych patronów, których bilans życia odnotował zdecydowanie więcej po stronie „ma” niż „winien”.
Jeśli prezydent Sosnowca ma jednak wątpliwości, wynikające zapewne z braku własnych doświadczeń (urodził się w roku 1971) i być może powierzchowną wiedzę historyczną, to zamiast przeprowadzać niemądre referenda powinien zapytać o zdanie fachowców. Miał zresztą znakomitą okazję zaczerpnąć wiedzy u samego źródła. Odbył wszakże pojedynek bokserski nie z kim innym jak z samym Edwardem Gierkiem. Przeciwnikiem z ringu był bowiem aktor, który przekonująco wcielił się w rolę I sekretarza PZPR w spektaklu „Czerwone Zagłębie”, wystawianym w ubiegłym sezonie w sosnowieckim teatrze.
Wydaje się, że prezydent z tej wyjątkowej możliwości jednak nie skorzystał. Może zresztą obaj panowie przebrani za sportowców rozmawiali o skutecznych metodach uprawiania propagandy sukcesu?
Janusz Szewczyk
Od redakcji:
Zapraszamy również innych autorów do przesyłania swoich tekstów. W portalu nie obowiązuje jakaś ściśle określona linia programowa, może poza taką, że publikujemy również treści, które nie mają szans ukazać się w innych regionalnych mediach. Tak jak w dziale „Głosy Polityków”, w całym portalu dopuszczamy poglądy od skrajnie lewicowych, po skrajnie prawicowe. Jedynymi kryteriami publikacji są poprawna w miarę składnia i kultura słowa.
Dzisiaj, 19 czerwca o godz. 12 na Placu Stulecia miała miejsce pikieta zorganizowana przez Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz Federację Młodych Socjaldemokratów związana z trwającymi w Sosnowcu konsultacjami społecznymi ws. upamiętnienia w przestrzeni publicznej miasta postaci Edwarda Gierka.
Co prawda organizatorzy w zapowiedziach mówili o manifestacji, jednak naszym zdaniem była to pikieta przy której zatrzymywali się przechodnie, zachęcani przez organizatorów do wypełnienia ankiety. Na spotkanie przybył przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty oraz lokalni działacze z Tomaszem Niedzielą na czele. Dostrzegliśmy również radnych: Tomasza Bańbułę, Wojciecha Nitwinko oraz przewodniczącego FMS Michała Wcisło. Wśród znanych postaci lewicy rozpoznać można było jeszcze m.in. Zbigniewa Jaskiernię, Ryszarda Łukawskiego.
Przemawiali: Włodzimierz Czarzasty, Tomasz Niedziela, Michał Wcisło, Wojciech Nitwinko. W czasie przemówień powoływano się na słowa Jarosława Kaczyńskiego z 2010 roku, kiedy to prezes Prawa i Sprawiedliwości podczas wizyty w Sosnowcu powiedział, że Edward Gierek był „komunistycznym, ale jednak patriotą” oraz przypominano zasługi, jakie – zdaniem organizatorów – miasto zawdzięcza Edwardowi Gierkowi. Apelowano również do Wojewody Śląskiego (do którego należy ostateczna decyzja) o zachowanie istniejącej nazwy ronda przy ul. Ostrogórskiej
Jutro na naszych łamach ukaże się osobny tekst poświęcony konsultacjom w sprawie Ronda Edwarda Gierka przy ul. Ostrogórskiej.
Sosnowiecki Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz Federacja Młodych Socjaldemokratów zapraszają na manifestację związaną z trwającymi w Sosnowcu konsultacjami społecznymi ws. upamiętnienia w przestrzeni publicznej miasta postaci Edwarda Gierka.
Podczas manifestacji planujemy wspólnie z mieszkańcami okazać swoje wsparcie dla pozostawienia bez zmian nazwy ronda im. Edwarda Gierka. W planie wydarzenia zawarliśmy również wypełnianie razem z mieszkańcami ankiet konsultacyjnych oraz prezentację wystawy „Edward Gierek. Budowniczy Sosnowca” – mówi Michał Wcisło, rzecznik prasowy SLD Sosnowiec.
Początek manifestacji zaplanowano na poniedziałek 19 czerwca o godz. 12.00. Całe wydarzenie potrwa do godz. 16.00.
Poniżej publikujemy list organizatorów skierowany do mieszkańców, zawierający uzasadnienie konieczności organizacji manifestacji.

Opinię publiczną zelektryzowała wiadomość o dramatycznym geście przewodniczącego klubu radnych Platformy Obywatelskiej. W przypływie desperacji z przytupem opuścił on swój polityczny matecznik. Powody i okoliczności tej decyzji pozostają utajnione, choć sam bohater zapowiedział na łamach prasy, że gotów jest je ujawnić. Pozostaje wierzyć, że dociekliwy redaktor z internetowego wydania gazety.pl już przygotowuje się do ogłoszenia sensacyjnego interview. Jak wiadomo bowiem, ten portal celuje w krytycznym recenzowaniu władz – innych miast.
Komentując swoją decyzję, (były już) przewodniczący stwierdził enigmatycznie, że zostały naruszone granice jego tolerancji. Tajemnica nie jest jednak tak nieprzenikniona, by w kuluarach nie komentowano jej w sposób zupełnie otwarty. Światło na sprawę rzucają także posty internautów zamieszczane pod artykułem. Wynika z nich, że że w grę nie wchodzi kontestowanie działań prezydenta, choćby w odniesieniu do obłędnego projektu budowy kolejnego stadionu. U podstaw desperackiego kroku nie legło też niezadowolenie, że radni, którzy szczególnie wspierają gospodarza miasta, mogą liczyć na jego szczerą wdzięczność, obejmującą także ich rodziny. Sam zainteresowany potwierdził zresztą swoje nieustające przywiązanie do osoby i polityki prezydenta. Wśród komentarzy pojawiła się opinia, że decyzja o opuszczeniu klubu, podyktowana została urażoną ambicją. Miało to mieć związek z konkursem na kierownicze stanowisko w jednej ze szkół. Ponoć popierana przez niego kandydatka, została nieoczekiwanie i bez wyraźnego powodu wyeliminowana z gry. Prosta arytmetyka wskazuje zaś, że nie mogło się to stać bez czynnego udziału kolegów z komisji, działających w duchu (a może koszmaru) śp. POPiS-u. Jeśli istotnie tak było, to człowieka bezpartyjnego o sercu z lewej strony, musiało solidnie zaboleć.
W słowach radnego echem odbiła się jakże słuszna dewiza znanego generała: „są granice, których przekraczać nie wolno!” A jednak wcześniejsze harce wyczyniane w oświatowym światku (choćby nierozstrzyganie konkursów czy zaskakujące nominacje) najwidoczniej mieściły się tych granicach nie powodując absmaku. Zapewne jako człowiek doświadczony traktował je jako uzasadnioną dialektycznie „mądrość etapu”. Tym razem, niestety, prawdą czasu okazała się prawda ekranu objawiona niegdyś w filmie „Dzień świra”: „moja racja jest najmojsza”. Problem w tym, że mojszość radnego przegrała z sojuszem mojszości dwóch instytucji. Nec Hercules…Wobec siły partii jednostka zawsze pozostanie zerem. Przy tej okazji warto uronić obywatelską łzę, nad kolejnym aktem kompromitacji idei konkursów (nie tylko w oświacie) powszechnym jak Polska długa i szeroka. Zapewne, gdyby były one oparte na obiektywnej ocenie kandydatów przez kompetentnych i samodzielnych członków komisji, trudno byłoby obrażać się na wyniki. Niestety, doświadczenie uczy, że praktyce obsadzania kadr często zwycięża kolesiostwo albo deal (dawniej – układ) zawierany nawet przez wrogie obozy dla osiągnięcia doraźnych korzyści. Najczęściej dla utrącenia kogoś zbyt samodzielnego.
Spektakularna decyzja przewodniczącego wywołała też dyskusję na temat przyszłości lokalnego polityka i osieroconego klubu radnych. W pierwszym wypadku przeważa opinia, że to absencja czasowa. Nowa platforma wyborcza „Wspólnie dla Sosnowca”, która ma zapewnić prezydentowi reelekcję zapewne nie będzie chciała stracić popularnego w mieście nauczyciela. Człowiek honoru, który wie, co znaczy „non possumus”, zasiadając w komitecie poparcia, zwiększa jego wiarygodność. Prezydenta można oceniać różnie, ale nie da się odmówić mu politycznej smykałki. Przed wyborami prędzej pozbędzie się odpowiadającego za oświatę urzędnika, powszechnie uznawanego za osobę o szczególnym typie osobowości, niż potencjalnego dostawcy głosów. A wtedy droga powrotna na łono klubu znów będzie otwarta, a propozycja prezydenta przyjęta z satysfakcją.
Z kolei klub radnych PO decyzję swego przewodniczącego powitał ponoć z wyraźną ulgą. Może członkowie uznali, że krasomówstwo i honorowe zachowania są wprawdzie piękne, ale od przewodniczącego oczekiwali przede wszystkim żmudnej pracy organizacyjnej. Szczególnie wobec zbliżającego się terminu wyborów. Poza tym trudno nie ucieszyć się, że z listy ubywa poważny konkurent.
Jeśli istotnie poruszenie w klubie radnych zostało wywołane nieszczęsnym konkursem oświatowym, to przy okazji wyszło na jaw, że prezydent ma większy problem niż pogrzebane szanse Zagłębia na awans do ekstraklasy. Choć pewne analogię nietrudno zauważyć. Gra zespołowa szwankuje, liderzy załatwiają jakieś swoje prywatne interesy, gra toczy się w szatni, a nie na boisku. Nastroje wokół miejskiej oświaty mogą przełożyć się na poparcie udzielane niezwykle czułemu na PR prezydentowi. Społeczeństwo zasadniczo nie lubi nauczycieli, a dyrektorów (nie tylko w szkołach) programowo nie szanuje. Jednak z punktu widzenia polityki każda szkoła to liczne środowisko pracowników, rodziców i krewnych uczniów – inaczej mówiąc – wyborców. Jeśli decyzjom kadrowym towarzyszy niezdrowa atmosfera, elektorat zaczyna stawiać pytania o rzetelność i wiarygodność władzy w sprawach o wiele istotniejszych. Dowodzi tego rozpaczliwa próba wygaszenia (a jakże) konfliktu wokół, pożal się Boże, rządowej reformy gimnazjalnej. I na naszym prowincjonalnym podwórku sosnowieckim gesty prowincjonalnych Reytanów mogą mieć znaczenie dla wyników wyborów samorządowych.
Bohater Sejmu Rozbiorowego zasłonił swoim ciałem drogę wyjścia z sali poselskiej, gotów raczej na śmierć niż zdradę. Ten heroiczny gest przeszedł do historii jako symbol sprzeciwu wobec działań niezgodnych z racją stanu. Gest przewodniczącego klubu radnych jest nadal owiany nimbem tajemnicy, ale nie da się ukryć, że jego dramatyzm wzbudził społeczny szacunek. Chyba powinno to dać do myślenia panu prezydentowi. Jeśli środowisko oświatowe, domyślając się (mniej czy bardziej trafnie) powodów tej decyzji, uważa ją za szlachetną, muszą istnieć ku temu racjonalne przesłanki. Inaczej mówiąc w szkolnictwie od dawna „coś jest nie halo” Czujny polityk nie powinien lekceważyć takich sygnałów ostrzegawczych.
Ostrzec też wypada samego Reytana z Sosnowca. Były przewodniczący znany jest z miłości do polityki, choć ta od lat nie odwzajemnia tego uczucia. W jego przypadku sprawdza się widać stara zasada, że łatwiej o czymś uczyć, niż samemu to praktykować. Powinien jednak pamiętać, że chcąc w polityce zachować twarz i kręgosłup, należy reagować na wszelkie przejawy niegodziwości, nie tylko wtedy, gdy dotykają one bliskich osób. Wówczas głoszona przez niego teza, że „elita z kręgosłupem moralnym to właściwi ludzie do sprawowania władzy” nie będzie czczym komunałem. Zwłaszcza jeżeli nadal nie stracił zainteresowania karierą parlamentarną. Inaczej bolesne napięcie miedzy lojalnością wobec zasad, a ambicjami politycznymi może kosztować go bardzo wiele, a jest człowiekiem wrażliwym. Szczególnie na swoim punkcie.
Warto przypomnieć, że prawdziwy Tadeusz Reytan też był uważany za postać kultową, a jego czyn został uznany za chwalebny przykład bezkompromisowości i pryncypialności etycznej. Ale późniejsze losy szlachcica-patrioty dowodzą, że nie poradził sobie z własną sławą.
W politycznej kuchni gesty są jak przyprawy. Dodają smaku, ale liczą się przede wszystkim – produkty i talent kucharza. „Reytan po sosnowiecku” mógłby stać się ozdobą stołu pod warunkiem, że nie będzie to wyrób politykopodobny.
Janusz Szewczyk
W Olsztynie rozgrywane były Mistrzostwa Polski Młodzików w szabli dziewcząt i chłopców. Rewelacyjnie zaprezentowały się szablistki TMS ZAGŁĘBIE Sosnowiec, które zdobyły 5 medali.
W turnieju indywidualnym zawodniczki TMS ZAGŁĘBIE Sosnowiec zajęły niemal całe podium.Tytuł mistrzowski zdobyła Ewa Zając, która w finale pokonała koleżankę klubową Klaudię Kozieł. Trzecie miejsce zajęła Paulina Porada TMS ZAGŁĘBIE Sosnowiec i Anastazja Nagórska z OŚ.AZS Poznań. Piąte miejsce zajęła Zuzanna Lenkiewicz również zawodniczka TMS ZAGŁĘBIE Sosnowiec.
W turnieju drużynowym dziewcząt TMS ZAGŁĘBIE I walczący w składzie : Ewa Zając, Klaudia Kozieł, i Zuzanna Lenkiewicz i Paulina Porada zdobyły srebrny medal ulegając w finale drużynie gospodarzy UKS Hajduczek Olsztyn 29-36. Medal brązowy wywalczył drugi zespół TMS ZAGŁĘBIE walczący w składzie:Zuzanna Porada, Aleksandra Szweda, Emilia Myrta, Emilia Habryn. Drużyna Zagłębiowskiego Klubu Szermierczego zajęła miejsce 10. Wśród chłopców najlepszym zawodnikiem z Sosnowca w turnieju indywidualnym był Rafał Sowula z TMS ZAGŁĘBIE Sosnowiec, który zajął 22 miejsce w gronie 90 startujących zawodników. W rywalizacji drużynowej chłopców 12 miejsce zajął zespół TMS ZAGŁĘBIE Sosnowiec, a miejsce 14 drużyna z Zagłębiowskiego Klubu Szermierczego.
Źródło i zdjęcie UM