• Felietony, opinie, komentarze
  • Historia i tożsamość Zagłębia
  • Tokowisko
  • Prawnik radzi
Sosnowiec online
  • Sosnowiec
    • Sport
    • Samorząd
    • Kultura
    Koszykarki z brązowym medalem

    Koszykarki z brązowym medalem

    Ciężka przeprawa

    Ciężka przeprawa

    Faworytki nie zawodzą

    Faworytki nie zawodzą

    Z Krakowa na tarczy, ale czy zasłużenie?

    Z Krakowa na tarczy, ale czy zasłużenie?

  • Region
    • Zagłębie
    • Dąbrowa Górnicza
    • Czeladź
    • Będzin
    Sosna za plastik

    Sosna za plastik

    Taco Hemingway – „Koła” (wersja nieoficjalna) – teledysk z sosnowieckimi hokeistami

    Taco Hemingway – „Koła” (wersja nieoficjalna) – teledysk z sosnowieckimi hokeistami

    Ogłoszenie o likwidacji Stowarzyszenia

    Piknik lotniczy i otwarcie lądowiska w Niegowoniczkach

    Piknik lotniczy i otwarcie lądowiska w Niegowoniczkach

  • Sport
  • Głosy polityków
  • Nasze Interwencje
  • Znalezione w sieci
Trybunał niezgody

Sosnowiec

Trybunał niezgody

Redaktor Naczelny wtorek, 7 kwietnia 2026

Udostępnij na

Walka o kontrolę nad Trybunałem Konstytucyjnym zapoczątkowała tzw. spór o praworządność będący w praktyce toczącą się na wielu polach batalią o zneutralizowanie niezależności trzeciej władzy. Rozgrywający się na naszych oczach spór o przyjęcie ślubowania przez nowo wybranych sędziów tego organu, jest tylko kolejnym etapem wojny, która kompromituje polski system wymiaru sprawiedliwości, a sąd konstytucyjny w szczególności. I nic nie zapowiada, że sytuacja w najbliższym czasie ulegnie zmianie.

Spór zapoczątkowała próba wyboru w 2015 roku pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez rządzące wówczas Platformę Obywatelską i Polskie Stronnictwo Ludowe, ale też pozostający w opozycji Sojusz Lewicy Demokratycznej, na miejsce tych członków trybunału, których kadencja kończyła się w listopadzie i grudniu tego roku, a więc już po październikowych wyborach parlamentarnych. W nowym Sejmie posiadające większość posłów Prawo i Sprawiedliwość najpierw uchyliło uchwały poprzedniego parlamentu powołujące sędziów, a następnie wybrało swoich kandydatów, którzy w nocy zostali zaprzysiężenie przez Prezydenta Andrzeja Dudę. Powodem tych nadzwyczajnych okoliczności prezydenckiej uroczystości było posiedzenie Trybunału Konstytucyjnego zapowiedziane na następny dzień, które miało rozstrzygnąć kwestię dokonanego przez poprzedni Sejm wyboru. Wniosek w tej sprawie złożyli parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej, ponieważ poprzedni, zgłoszony wcześniej przez Prawo i Sprawiedliwość, został wycofany przez wnioskodawców jeszcze przed wyborami.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego był próbą poszukiwania politycznego kompromisu, chociaż oparł się na pozornie logicznych przesłankach. Zgodnie z nim trójka sędziów została powołana legalnie, ponieważ kadencja ich poprzedników wygasła w momencie, gdy trwała jeszcze kadencja poprzedniego Sejmu. Problem polega jednak na tym, że w momencie dokonywania wyboru nie była znana dokładna data zakończenia kadencji parlamentu, która zgodnie z Konstytucją kończy się dzień przed pierwszym posiedzeniem nowego Sejmu. A o tym decyduje Prezydent. Gdyby Andrzej Duda zwołał je tydzień wcześniej, wszyscy wybrani sędziowie okazaliby się nielegalni. Chyba, że w tej sytuacji rozstrzygnięcie byłoby odmienne.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego obarczony był jeszcze jedną wątpliwością. Zgodnie z obowiązującymi przepisami wszystkie orzeczenia naszego sądu konstytucyjnego, poza tymi wynikającymi z rozpatrywania indywidualnych skarg konstytucyjnych, nie działają z mocą wsteczną. Gdy w 2006 roku Trybunał Konstytucyjny uznał wygaszenie mandatów dotychczasowych członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji za rażące naruszenie Konstytucji, jednocześnie podkreślił, że nie oznacza to ich przywrócenia na sprawowane wcześniej funkcje. Gdyby trzymać się tej zasady, to albo należałoby uznać całą piątkę wybraną przez poprzedni Sejm za w pełni legalnych sędziów (o ile uznajemy sam wybór przez Sejm za przesądzający i nieodwołalny, a instytucję składania ślubowania w obecności Prezydenta wyłącznie za akt czysto ceremonialny), albo też wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie miał żadnego znaczenia, ponieważ ich wybór został wcześniej skutecznie anulowany (jeżeli przyjmiemy, że akt ślubowania ma charakter konstytutywny).

W następnych latach Prawo i Sprawiedliwość stopniowo przejmowało kontrolę nad Trybunałem Konstytucyjnym wybierając zaproponowanych przez siebie kandydatów. Częściowo byli to dotychczasowi czynni politycy partii rządzącej. Nie było to całkowite zerwanie z dotychczasową praktyką, ponieważ i poprzednikom zdarzało się wybierać aktywnych działaczy swoich ugrupowań (przykładem Jerzy Stępień pełniący w momencie wyboru przez koalicję AWS-UW w roku 1999 funkcję wiceministra spraw wewnętrznych). Nie zawsze też sędziami trybunału zostawali wybitni prawnicy z poważnym dorobkiem naukowym lub bogatym doświadczeniem orzeczniczym (i w tym przypadku Jerzy Stępień, który został później pierwszym prezesem TK bez żadnego tytułu czy stopnia naukowego, jest dobrym przykładem). Nigdy jednak nie były to aż tak kontrowersyjne postaci jak Stanisław Piotrowicz, Krystyna Pawłowicz czy Bogdan Święczkowski. Wśród wybranych byli jednak również wybitni prawnicy, którzy spełniali wszystkie warunki, które można rozumieć pod konstytucyjnym pojęciem osób „wyróżniających się wiedzą prawniczą”. Oczywiście, że mieli one dość sprecyzowane poglądy prawne i polityczne, ale przecież często wybierając sędziów trybunału nie kierowano się wyłącznie ich kompetencjami. I nie oznaczało to zawsze ich pełnej dyspozycyjności wobec partii, dzięki którym zajęli swoje stanowiska. Dotyczy to również niektórych sędziów wybranych przez Prawo i Sprawiedliwość, czego kompletnie nie wykorzystała obecna koalicja rządzącą, która zamiast wykorzystać konformizm większości nominatów Prawa i Sprawiedliwości w wymiarze sprawiedliwości, poszła z nimi na wojnę. Wojnę, której nie była w stanie wygrać.

Patrząc na działania obecnej koalicji z perspektywy dwóch ostatnich lat, widać wyraźnie, że podobnie jak w wielu innych kwestiach, nie było żadnego przemyślanego planu działania. Dominuje improwizacja, chaos i nieustające zdziwienie, że druga strona blokuje wszelkie działania, które i tak często nie przynosiłyby rozwiązania problemów polskiego wymiaru sprawiedliwości, a były niejednokrotnie wątpliwe pod względem prawnym. W pierwszym okresie po przejęciu władzy rządząca koalicja uznała, że nie będzie uznawała wyroków z udziałem dublerów, podpierając się oczywiście wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Oznaczało to m. in. wyłączenie możliwości kontroli prewencyjnej uchwalonych ustaw, ponieważ wymaga to pełnego składu trybunału, a trudno było sobie wyobrazić, że dublerzy dobrowolnie wyłączą się z orzekania. Nie trudno jednak było przewidzieć, że w przypadku kontroli następczej, gdzie orzekają składy 5-osobowe, Julia Przyłębska zacznie powoływać składy, w których dublerów nie będzie. A jednocześnie ich orzeczenia, w tym także wątpliwe pod względem legalności zarządzania zabezpieczające, paraliżowały wszelkie działania rządzącej koalicji. Dlatego dość szybko zaprzestano publikowania wszelkich wyroków uznając, że sam obecność dublerów w składzie Trybunału Konstytucyjnego delegalizuje go w całości. Problem więc pozornie zniknął, chociaż kosztem ludzi, którzy czekali na wejście w życie korzystnych dla nich orzeczeń trybunału. Mało kogo to jednak obchodziło.

Całkowite zagubienie obecnego obozu władzy w kwestii Trybunału Konstytucyjnego widać wyraźnie przy analizie decyzji dotyczących finansowania tego organu. W budżecie na rok 2025 nie przewidziano środków na wynagrodzenia dla sędziów trybunału (podobnie jak i dla członków Krajowej Rady Sądownictwa), co było decyzją skandaliczną i krytykowaną nawet przez mniej zapalczywych zwolenników obecnego rządu. Gdyby jednak przyjąć argumenty strony koalicyjnej, że Trybunał Konstytucyjny jest skażony wadą nielegalności ze względu na obecność dublerów, to brak finansowania powinien zostać utrzymany również w roku bieżącym. Tymczasem projekt ustawy budżetowej na rok 2026 przedstawiony przez rząd i przegłosowany przez Sejm zakładał wzrost wydatków TK aż o 45%. Było to oczywiście spowodowane decyzją o wznowieniu wypłat pensji dla sędziów i wypłatą wyrównania wraz z odsetkami za rok 2025. Tymczasem w Senacie w trakcie prac nad budżetem obcięto wydatki sądu konstytucyjnego o 9 milionów zł czyli kilkanaście procent, a Sejm te poprawki zaakceptował. Mimo wszystko prawie 70 mln zł, które ma otrzymać Trybunał Konstytucyjny stanowi wzrost o około 30% w porównaniu z rokiem poprzednim, a kwota ta jest nawet wyższa niż wnioskowana przez sam trybunał na rok 2025 przed jej redukcją w trakcie prac parlamentarnych. Dlaczego sędziowie Trybunału Konstytucyjnego mają w tym roku dostawać wynagrodzenie, chociaż przecież w dalszym ciągu w jego składzie znajduje się dwóch dublerów? Jedynym wytłumaczeniem jest konieczność wypłacania pensji nowo powołanym sędziom – nikt przecież nie będzie kandydował, jeżeli miałby – zamiast dostawać 40 tys. zł miesięcznie – pracować społecznie.

Podobny brak logiki dotyczył samego procesu wybierania nowych sędziów przez obecną większość sejmową. Mimo stopniowego zwalniania miejsc w Trybunału Konstytucyjnego w wyniku zakończenia kadencji lub rezygnacji sędziów (przypadek Krystyny Pawłowicz, która z półrocznym wyprzedzeniem poinformowała o przyczynach zdrowotnych uniemożliwiających jej dalsze orzekanie), koalicja rządząca wstrzymywała się ze zgłaszaniem swoich kandydatów. W konsekwencji kolejne próby obsadzania wakujących miejsc w trybunale kończyły się niepowodzeniem, ponieważ zgłaszani przez Prawo i Sprawiedliwość kandydaci nie uzyskiwali koniecznej większości. Taktyka ta, chociaż wątpliwa pod względem prawnym, z politycznego punktu widzenia była całkiem sensowna. Wybór nowych sędziów nie zmieniałby w zasadniczy sposób układu sił w trybunale, a jedynie legitymizował ten organ. Logicznym więc było poczekać do momentu możliwości uzyskania w nim większości (wrzesień 2026), a najlepiej do zakończenia kadencji ostatniego z dublerów (styczeń 2027). Przejęcie pełnej kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym dawało możliwość postawienia Bogdana Święczkowskiego przed sądem dyscyplinarnym i pozbawienie go funkcji przewodniczącego. Tymczasem kilka tygodni temu nastąpił zaskakujący zwrot.

Trudno zrozumieć jaki plan miała rządząca koalicja w kwestii Trybunału Konstytucyjnego i dlaczego nie poczekała jeszcze kilku miesięcy. Wybór brakujących sędziów w chwili obecnej nie dawał żadnych korzyści, a powodował same kłopoty. Obstrukcja Prezydenta odmawiającego początkowo zaprzysiężenia całej szóstki była dla koalicji nawet dość wygodna – trudno było logicznie i zgodnie z prawem wytłumaczyć zachowanie głowy państwa. Decyzja o powołaniu dwóch sędziów jest jednak dla koalicji rządzącej poważnym problemem. Oczywiście, że tłumaczenia Zbigniewa Boguckiego koniecznością uzupełnienia składu trybunału do 11 sędziów są absurdalne, skoro w lipcu 2025 roku Trybunał Konstytucyjny uznał, że jakiekolwiek wyznaczenie minimalnej liczby tzw. pełnego składu TK jest niezgodne z Konstytucją. Co prawda w tym samym wyroku TK stwierdził, że „nie ustala tym wyrokiem żadnych nowych rozwiązań legislacyjnych, szanując wyłączność kompetencji prawodawcy w tym zakresie”, ale trudno pojąć jakie to rozwiązania miałby przyjąć Sejm, skoro jednocześnie trybunał uznał, że pełny skład „musi oznaczać skład złożony ze wszystkich sędziów TK, którzy w poszczególnych sytuacjach, z uwagi na wszystkie okoliczności prawne i faktycznie ich dotyczące, mogą wykonywać władzę orzeczniczą i ją rzeczywiście wykonują”.

Równie absurdalny jest drugi argument wskazujący na dwa wakaty powstałe w okresie kadencji Karola Nawrockiego, co zmusza go do wyboru wyłącznie dwóch sędziów na opróżnione stanowiska. Po pierwsze, indywidualne uchwały sejmowe nie precyzują na jakie opróżnione miejsca są oni wybierani, co zresztą było jednym z zarzutów formalnych stawianych przez Prawo i Sprawiedliwość procedurze wyborczej (chociaż podobnie było w okresie jego rządów), czyli dotyczyło wszystkich wybranych sędziów. Trudno więc przesądzić, którzy to kandydaci mają zająć ostatnio opróżnione miejsca – o kolejności ich zgłaszania decydował porządek alfabetyczny. Po drugie, taka interpretacja oznaczałaby, że cztery wakaty już nigdy nie zostaną obsadzone, ponieważ czas na to bezpowrotnie minął. Tym samym konstytucyjna liczba piętnastu sędziów nigdy już nie miałaby zostać osiągnięta. Trudno o bardziej absurdalną interpretację obowiązujących przepisów.

Działania Prezydenta oczywiście nie mają nic wspólnego z prawem, a cała ta nieudolna i kompromitująca argumentacja Zbigniewa Boguckiego ma na celu przykrycie rzeczywistych, stricte politycznych, powodów decyzji głowy państwa. A te są oczywiste. Po pierwsze, dążenie do utrzymania kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym do końca obecnej kadencji Sejmu. Jeżeli pozostaną cztery wakaty, to nawet po zakończeniu kadencji trzech kolejnych sędziów i po wyborze ich następców przez obecną koalicję, w dalszym ciągu sędziowie wybrani w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości będą mieli przewagę w stosunku 6:5. Oczywiście, jeśli do władzy powróci partia Jarosława Kaczyńskiego, to nagle okaże się, że obsada wakatów jest jednak możliwa. Po drugie, wybór sędziów wybranych z rekomendacji Polski 2050 i Polskiego Stronnictwa Ludowego stwarza możliwość wprowadzenia dysonansu w koalicji, zwłaszcza gdyby ich postawa okazałaby się szkodliwa z punktów widzenia rządzących. A trudno przesądzić czy pozostaną oni lojalni wobec swoich mocodawców. W końcu po złożeniu przysięgi nie są już od nich w żaden sposób zależni.

Koalicja rządząca sama więc wpuściła się w pułapkę. Nie jest w stanie przejąć kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym, a jednocześnie pojawienie się dwóch nowych sędziów legitymizuje ten uznawany za de facto za nieistniejący organ. Czy od tej pory orzeczenia sądu konstytucyjnego będą publikowane? Nie wiedzą tego sami politycy partii koalicyjnych, a ich wypowiedzi są niejednoznaczne i niepewne, ponieważ centrala nie wysłała szczegółowych instrukcji. Część z nich twierdzi, że nie, ponieważ składy powoływane przez nielegalnego ich zdaniem prezesa, są również nielegalne. A skoro tak, to po co wybierano nowych sędziów z pełną świadomością, że przez wiele miesięcy będą musieli podlegać Bogdanowi Święczkowskiemu? I będzie tak nawet jeżeli w sposób mniej lub bardziej siłowy uda się ich umieścić w trybunale. Zwolennicy rządzącej koalicji mają więc pełne prawo zadać pytanie: czy leci z nami pilot?

Czy istnieje jeszcze możliwość naprawy Trybunału Konstytucyjnego i przywrócenie jego dawnego autorytetu? Teoretycznie oczywiście tak. W praktyce nie, ponieważ nikt nie jest zainteresowany istnieniem niezależnego organu, który mógłby blokować swobodną twórczość legislacyjną rządzących. Jego stworzenie wymagałoby zresztą całkowitej zmiany dotychczasowego sposobu wybierania. Pomysł Konfederacji wprowadzenia wymogu większości kwalifikowanej przy wyborze sędziów jest bezsensowny – doprowadziłby jedynie do wzajemnego blokowania się wrogich politycznych obozów. W obecnej sytuacji zdezaktualizowała się również koncepcja wyboru sędziów przez Krajową Radę Sądownictwa lub przekazania jego kompetencji Sądowi Najwyższemu. Obie te instytucje są obecnie w takim samym stopniu pozbawione autorytetu i same wymagają naprawy. Jedynym sposobem wydaje się więc losowanie sędziów spośród wszystkich osób spełniających bardzo wyśrubowane kryteria. Tyle, że pogłębiłoby to zasadniczy problem związany z sądownictwem konstytucyjnym. Czy nie posiadający żadnej demokratycznej legitymizacji organ może na podstawie de facto własnych poglądów wchodzących w jego skład osób kwestionować decyzje wybieralnych organów władzy? Nawet, jeżeli cieszą się one pełnym poparciem społeczeństwa.

Karol Winiarski


Udostępnij na

Powiązane artykuły

Historia a polityka historyczna

Sosnowiec /

Historia a polityka historyczna

Luksemburska Pytia

Sosnowiec /

Luksemburska Pytia

Gwarancje bezpieczeństwa

Sosnowiec /

Gwarancje bezpieczeństwa

‹ Historia a polityka historyczna
  • Felietony
  • Historia
  • Tokowisko
  • Prawnik radzi
  • Okno poezji

Felietony, opinie, komentarze

  • „Komedia. Wujaszek Wania”, czyli spektakularna klapa w Teatrze Zagłębia„Komedia. Wujaszek Wania”, czyli spektakularna klapa w Teatrze Zagłębia
  • Po premierze: „Przodownicy miłości. Rewia związkowo-robotnicza” – czyli klasa robotnicza na scenę.Po premierze: „Przodownicy miłości. Rewia związkowo-robotnicza” – czyli klasa robotnicza na scenę.
  • Druzgocące wnioski po kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej w sosnowieckim magistracieDruzgocące wnioski po kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej w sosnowieckim magistracie
  • Arkadiusz Chęciński – „Dajcie nam pieniądze…”Arkadiusz Chęciński – „Dajcie nam pieniądze…”
  • Ostatni skautOstatni skaut
  • Trzy konwencje wyborcze w dwa dni, czyli dla każdego coś miłegoTrzy konwencje wyborcze w dwa dni, czyli dla każdego coś miłego
  • Kuriozalna odpowiedź prezydenta Sosnowca na list otwarty Dariusza JurkaKuriozalna odpowiedź prezydenta Sosnowca na list otwarty Dariusza Jurka
  • Jesteśmy biedni, ale i tak was uszczęśliwimy…Jesteśmy biedni, ale i tak was uszczęśliwimy…
  • Dylematy polityka, czyli trudno łatwo żyćDylematy polityka, czyli trudno łatwo żyć
  • Korupcja czy pusta kasaKorupcja czy pusta kasa
  • Wicepremier Beata Szydło w PO-PiS-owym SosnowcuWicepremier Beata Szydło w PO-PiS-owym Sosnowcu
  • Spryt a inteligencjaSpryt a inteligencja
  • Prezydent czy celebrytaPrezydent czy celebryta
  • Pan Prezydent odpłynąłPan Prezydent odpłynął
  • Świętowanie i politykaŚwiętowanie i polityka
  • Po premierze „Wojny światów” – recenzjaPo premierze „Wojny światów” – recenzja
  • Sosnowieckie przypadkiSosnowieckie przypadki
  • Ujemne saldo migracji wewnętrznej w Sosnowcu – miasto znowu dołuje, a nadzwyczajna propaganda sukcesu trwaUjemne saldo migracji wewnętrznej w Sosnowcu – miasto znowu dołuje, a nadzwyczajna propaganda sukcesu trwa
  • Ile zarabiają w Sosnowcu?Ile zarabiają w Sosnowcu?
  • Biedny SosnowiecBiedny Sosnowiec

Historia i tożsamość Zagłębia

  • Produkcja wojskowa w Sosnowcu: 1918-1945 r.Produkcja wojskowa w Sosnowcu: 1918-1945 r.
  • Bitwa na SaturnieBitwa na Saturnie
  • Cześć i Chwała Bohaterom!Cześć i Chwała Bohaterom!
  • Prelekcja Grzegorza OnyszkiPrelekcja Grzegorza Onyszki
  • Ksiądz Stanisław Bilski czyli modernizm nad BrynicąKsiądz Stanisław Bilski czyli modernizm nad Brynicą

Nasze interwencje

  • Sosnowiecka podróż w czasieSosnowiecka podróż w czasie
  • Sorry, taki mamy klimat…Sorry, taki mamy klimat…
  • Czy ulica Gospodarcza po remoncie będzie węższa i dlaczego?Czy ulica Gospodarcza po remoncie będzie węższa i dlaczego?
  • Wspólnoty Mieszkaniowe skarżą się na Prezydenta Miasta SosnowcaWspólnoty Mieszkaniowe skarżą się na Prezydenta Miasta Sosnowca
  • Z twórcami miastu nie po drodzeZ twórcami miastu nie po drodze

Najbardziej popularne

  • Piękny film oparty na faktach (lektor) – dotyczy autora „Rozmów z Bogiem”
  • O niej wkrótce może być bardzo głośno…
  • Sosnowiec i Zagłębie w nowym województwie
  • Karol Winiarski – Prawo czy bezprawie?
  • Sosnowieccy lekarze przed Sądem Lekarskim

Powrót na górę strony

  • Cookies
  • Kontakt
© Sosnowiec online 2026
Powered by WordPress • Themify WordPress Themes
Facebook