Lato w mieście na sportowo
Dla wszystkich, którzy chcą aktywnie spędzić wakacyjne dni, Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Sosnowcu przygotował szereg atrakcji w ramach akcji Lato w Mieście 2017. More →
Dla wszystkich, którzy chcą aktywnie spędzić wakacyjne dni, Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Sosnowcu przygotował szereg atrakcji w ramach akcji Lato w Mieście 2017. More →
Uczestniczyliśmy jako redakcja w wielu konferencjach prasowych, ale ta dzisiejsza zwołana przez Barbarę Chrobak była zaiste wyjątkowa. Niecodzienność polegała na tym, że momentami nie było wiadomo, kto odpowiada na pytania i ponosi odpowiedzialność za odpowiedzi, ponieważ co rusz do odpowiedzi wyrywały się poszczególne osoby spośród licznego grona współpracowników (zdjęcie) i pani poseł musiała niektóre z tych osób strofować, ponieważ widać było wyraźnie, że z nie wszystkimi wypowiedziami sama się utożsamia. Na jednoznaczne pytania dotyczące Ronda Edwarda Gierka usłyszeliśmy kontrpytanie jednego ze współpracowników „czy pan bije swoje dzieci, tak czy nie. Od razu „błyskotliwość” tej odpowiedzi-pytania przywiodła wspomnienia czasów PRL, kiedy to propagandyści na wiele pytań odpowiadali w podobnym stylu: „a w Ameryce biją Murzynów”. Nawet wyjaśnienia, że to dziennikarze są od zadawania pytań i przekazywania odpowiedzi, a nie odwrotnie, niewiele pomagały. Co prawda pani poseł Barbara Chrobak po zakończeniu konferencji przeprosiła za to zachowanie, ale nie zmienia to ogólnego fatalnego wrażenia.
W ogóle konferencja zwołana została z okazji rozpoczęcia ogólnopolskiej akcji „Samorządy z Kukizem”, której intencją jest oddanie samorządów w ręce obywateli. Posłanka zapewniała, że przeszłość partyjna poszczególnych kandydatów, ani ich polityczne preferencje nie będą miały znaczenia, a jedynie uczciwość i chęć pomagania innym. Nie oznacza to jednak braku jakiejkolwiek weryfikacji, ale ta weryfikacja będzie dotyczyła przede wszystkim uczciwości.
Na pytanie o nazwę tworzącej się metropolii pani poseł stwierdziła: jestem zwolennikiem ponad podziałami i uwarunkowaniami historycznymi. Nazwa powinna zawierać słowa Śląsk oraz Zagłębie, ale powinna też funkcjonować jakaś skrócona, łatwo przyswajalna nazwa dla przedsiębiorców zagranicznych.
O ewentualnych koalicjach przed wyborami samorządowymi dowiedzieliśmy się, że ugrupowanie będzie wchodziło w koalicje z każdym, kto będzie pracował na rzecz obywateli – tyleż szlachetne, co niewiele mówiące.
Z kolei na wspomniane na początku pytanie o Rondo im. Edwarda Gierka usłyszeliśmy, że wola wyrażona w niedawnych konsultacjach powinna być wzięta pod uwagę. Dopytywaliśmy, czy wobec niskiej frekwencji w skali miasta (niespełna 13 tys.), którą trudno uważać za reprezentatywną, pani poseł zechce wyrazić osobistą opinię na sprawę ronda, pani poseł ponownie odwołała się do woli mieszkańców ubolewając jednocześnie nad mizerną skalą uczestnictwa w konsultacjach.
Pierwsza konferencja posłanki Barbary Chrobak co prawda nie była zbyt udana, ale cóż, początki bywają trudne i nie należy się na krytykę obrażać, tylko wyciągnąć wnioski na przyszłość. Przede wszystkim należy pamiętać, że każda osoba zwołująca konferencję może posiłkować się w odpowiedziach innymi osobami, ale powinno się to odbywać na jej wyraźną wyartykułowaną prośbę lub znak. Inaczej spotkanie zamienia się w jakiś dziwny panel dyskusyjny. Nie może być tak, że zza pleców posłanki, która nie kontroluje sytuacji z tyłu, co rusz wyskakuje ktoś inny i wdaje się w polemikę z dziennikarzem. Wystarczy przecież odpowiedzieć, że wolałabym nie wyrażać osobistej opinii na ten temat lub np. że uznajemy konsultacje jednak za reprezentatywne, ponieważ uważamy, że przytłaczającej większości mieszkańców miasta ta sprawa po prostu nie obchodzi lub coś jeszcze innego.
Trzynasty wiek w historii Polski to apogeum tzw. rozbicia dzielnicowego czyli skutku podziału ziem polskich, na mocy ustawy sukcesyjnej, między synów Bolesława Krzywoustego. W sferze dyskusji pozostaje nadal kwestia czy ów podział wpływów to efekt decyzji wspomnianego władcy czy też kruchy kompromis między możnymi, Kościołem a piastowskimi książętami. W tym czasie Będzin był najprawdopodobniej częścią dzielnicy senioralnej, przeznaczonej dla najstarszego księcia z rodu Piastów, który miał sprawować władzę zwierzchnią w kraju. Siedzibą tej dzielnicy był Kraków.
Piastowscy książęta szybko, bo w latach 40. XII w., po śmierci Krzywoustego (która miała miejsce w 1138 roku), zaczęli toczyć między sobą krwawe walki o władzę. Najstarszy syn – Władysław, już w 1146 r., pokonany przez swoich braci, musiał uciekać nie tylko z zajmowanej przez siebie dzielnicy senioralnej, ale też z kraju.
Przenieśmy się ponownie nad rzekę Przemszę. Będziński gród w XIII wieku strzegł ważnego szlaku handlowego Praga–Kijów. Badania archeologiczne (ważną pracę na tym polu wykonała Aleksandra Rogaczewska) wykazały, iż w drugiej połowie tego stulecia, w warowni powstała okrągła, murowana wieża. Istnieje do dzisiaj i jest świetnym przykładem ówczesnego budownictwa. Decyzję o jej zbudowaniu przypisuje się Bolesławowi Wstydliwemu (1243-1279), który w tym czasie zasiadał na krakowskim tronie. Jednocześnie wiąże się ją z najazdami tatarskimi. Moim zdaniem to ślepa uliczka. Powód budowy wieży ma inną genezę. Inwestycja ta miała związek z ówczesną sytuacją na pograniczu śląsko-małopolskim.
W roku 1273 doszło do buntu części małopolskiego rycerstwa na czele z Toporczykami. Był on wymierzony we wspomnianego Bolesława Wstydliwego. Historyk – Marek Kazimierz Barański przypuszcza, iż mógł być to efekt m.in. polityki zagranicznej księcia krakowskiego bądź też kwestia wyboru jego następcy. Moim zdaniem głównym powodem była konsekwentna przynależność Bolesława do obozu węgierskiego, w okresie kiedy Węgry toczyły wojnę z Czechami. Niedaleka przyszłość pokaże, że węgierscy sojusznicy również i nam będą służyć wsparciem. Mowa tu o 1285 i 1288 r. kiedy to następca Bolesława – Leszek Czarny w akcjach zbrojnych wykorzystał węgierskie posiłki pod dowództwem Jerzego z Sováru.
Wróćmy jednak do wydarzeń z roku 1273. Buntownicy zaproponowali tron krakowski Władysławowi opolskiemu (ok. 1225-1281). Tenże Piast przez pewien czas był stronnikiem Węgrów, jednakże w 1256 r. zdecydował się zawrzeć sojusz z ambitnym królem Czech – Przemysłem Ottokarem II. Władysław oprócz perspektywy objęcia tronu w stolicy Małopolski, chciał zapewne zrewanżować się także za rok 1271, kiedy to Konrad czerski, Bolesław Wstydliwy oraz Bolesław Pobożny wraz z ruskimi zbrojnymi najechali Opolszczyznę.
2 czerwca 1273 r. pod Bogucinem doszło do konfrontacji wojsk Bolesława z siłami Małopolan i księcia opolskiego. W jego wyniku buntownicy ponieśli klęskę. Niedługo po tym wydarzeniu, w 1274 r. doszło do zawarcia pokoju między oboma książętami. W zamian za rezygnację z tronu dzielnicy senioralnej książę opolski uzyskał „część ziemi krakowskiej z Zatorem nad Skawą, aż po Skawinę”. Tym samym przejął kontrolę nad jednym z dwóch, ważnych szlaków handlowych, prowadzących z Pragi do Krakowa.
Skutkiem takich zmian terytorialnych musiało być dodatkowe wzmocnienie zabezpieczenia pozostałego w rękach Bolesława szlaku prowadzącego przez Będzin do stolicy Małopolski. Stąd budowa murowanej wieży w nadprzemszańskim grodzie i być może także powiększenie jego załogi. Co ciekawe, w tym czasie Bolesław Wstydliwy był już stronnikiem Czech. Porzucił obóz węgierski po śmierci króla Węgier Stefana V, która miała miejsce w 1272 r. Niedługo po tym zmarł władca Czech – Przemysł Ottokar II, który bezskutecznie walcząc o niemiecki tron, poległ w bitwie pod Dürnkrut w 1278 r.
Zainteresowanych historią będzińskiego zamku odsyłam do prac znawcy tematu Jarosława Krajniewskiego.
Na zdjęciu tytułowym będziński zamek. Ok. 1800 r. (Źródło:https://mojezaglebie.blogspot.com/2012/03/zamek-w-bedzinie-na-nowo-odkrywany-cz-4.html)
Dariusz Majchrzak
Bibliografia (wybór):
19 czerwca 2017 r. w Wyższej Szkole Humanitas w Sosnowcu odbyło się I Otwarte Forum Kultury. Udział wzięli przedstawiciele Urzędu Miejskiego, dyrektorzy instytucji kultury, artyści i mieszkańcy Sosnowca. Wszystkich Czytelników zainteresowanych szeroko pojętą kulturą w Sosnowcu zapraszamy do obejrzenia obszernego zapisu video z tego wydarzenia. Materiał zrealizowało Forum dla Zagłębia Dąbrowskiego.
3 czerwca (piątek) o godzinie 18 w restauracji Stacja Sosnowiec odbędzie się kolejne Spotkanie Sympatyków Sosnowca. Gośćmi specjalnymi spotkania będą twórcy związani z sosnowiecką sceną SKA. Swoją obecność zapowiedział Sebastian Stecyk Steć, Janek HS oraz jeśli obowiązki pozwolą Szczepan Łach. Myślimy, że na tym lista gości się nie skończy.
W piątkowy wieczór będziemy rozmawiać na temat fenomenu jakim było pojawienie się w naszym mieście muzyki z dalekiego kraju. Dowiemy się też dlaczego Sosnowiec nazywano polskim Kingstone. Spróbujemy wskrzesić we wspomnieniach zespoły, które dawno już nie grają oraz opowiedzieć o tych, które dalej działają w obrębie muzyki SKA. Spotkanie będzie też okazją do wspomnienia tych muzyków, którzy na zawsze już odeszli. Będzie z pewnością też wesoło, obejrzymy archiwalne zdjęcia, zobaczymy jak bardzo zmienili się fizycznie nasi goście na przestrzeni lat.
Jak zwykle przy okazji Spotkań Sympatyków Sosnowca będzie okazja do zadawania pytań, uzyskania autografów oraz do wspólnej fotografii.
Źródło: 41-200.pl
Nagroda Nobla – to prestiżowe wyróżnienie ustanowione w 1895 r. Jest przyznawane za wybitne osiągnięcia naukowe, literackie lub zasługi dla społeczeństwa i ludzkości, ustanowione ostatnią wolą fundatora, szwedzkiego przemysłowca i wynalazcy dynamitu-Alfreda Nobla. Nagrody Nobla przyznawane są corocznie w następujących dziedzinach: fizyki, chemii, fizjologii lub medycyny, literatury, w dziedzinie ekonomii oraz pokojowa. Każdy z laureatów otrzymuje złoty medal i dyplom honorowy. Uroczystość odbywa się zawsze 10 grudnia w rocznicę śmierci fundatora. Teraz nastał czas zgłoszeń z którego korzystam również i ja.
Uznałem, że należy również przyznać nagrodę Nobla za całokształt. Nagrodę, która obejmuje osiągnięcia we wszystkich wymienionych wyżej dziedzinach. Ta specjalna nagroda może być przyznana tylko i wyłącznie dla „naszego” narodowego Kaszpirowskiego, czyli … Antoniego Macierewicza. Bo to człowiek, który chce narobić zamieszania we wszechświecie, bo to prawdziwy partyzant Che Guevary i najprawdopodobniej w dalszym ciągu potajemnie piszący listy w obronie komunistów w Wietnamie. Zasługi ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza sięgają według starego dowcipu o Masztalskim, ale dla czytających w wersji cenzuralnej „jak stąd do tego drzewa i jeszcze dalej”. A oto one: Niewątpliwym sukcesem po wyborach parlamentarnych było zdobycie stanowiska Ministra Obrony Narodowej dzięki przekonaniu Beaty Szydło, że jest Jarosławem Gowinem, a spektakularnym wyczynem tego bojownika o prawdę było wtargnięcie nocą do placówki NATO w Warszawie.
Jednym z największych osiągnięć jest natomiast „uzdrowienie” polskiej armii w zaledwie 3 dni poprzez zawieszenie środków na jej modernizację. Dla mnie olbrzymie znaczenie ma konsekwentne budowanie wizerunku Polski poprzez wyważone wypowiedzi, a w szczególności obrona nieświadomych obywateli przed nielegalnymi testami broni elektromagnetycznej. Pęknięte parówki, zniszczone puszki po piwie, sztuczna mgła, hel, jeden, dwa, a może trzy wybuchy w Smoleńsku, a teraz jeszcze bomba termobaryczna. Podkomisja smoleńska z całym jej zapleczem intelektualno-merytorycznym, które nie nadaje się ze względów formalno-prawnych do powołania w skład Komisji. Dla nieświadomych, działania tej podkomisji nie mają waloru prawnego na gruncie prawa polskiego i międzynarodowego. Czy on w to wierzy, czy jest aż tak cyniczny i okrutny, że w ten sposób kpi sobie z wydarzeń z 10 kwietnia 2010 r. To czysty Monty Python. A sprawozdania z działalności jego smoleńskiej podkomisji powinny być transmitowane w TVPiS – Rozrywka.
Apel „poległych w Smoleńsku” zamiast apelu pamięci powstańców, ludzie zamiast podchodzić do tego z powagą zaczynają się śmiać. Niestety, śmiać się przez łzy. Zamienił tragedię w farsę i paranoję, których ostatnim akordem był film Smoleńsk. To, mam nadzieję ostateczny upadek kłamstwa smoleńskiego, czego dowodem są tzw. miesięcznice.
Jego wielkie objawienie fatimskie, to inteligent Misiewicz i fachowiec Berczyński, razem i oddzielnie, a do pomocy jeszcze młodszy Janinger. Fachowcy, jak z kabaretu, kabaretu Starszych Panów- pamiętacie. Oni zawsze wspierali ministra A. Macierewicza, nawet wtedy, gdy z trybuny sejmowej informował o sprzedaży przez Francuzów via Egipt do Rosji Mistrali za 1 dolara, łącząc to z polskim przetargiem i przyszłym, ale niedoszłym kontraktem na Caracale. W tym samym czasie światowe media podkreślając totalną kompromitację polskiego ministra, mówiły o jego głupocie i autopromocji.
Caracale, W. Berczyński (to ten morderca Caracali) i jego ucieczka do USA, lobbing, Boening i prawie 14 mld na stole. To bardzo ciekawa sprawa i w mojej ocenie używając języka prokuratury, prędzej czy później sprawa o charakterze rozwojowym, więc należy być bardzo ostrożnym. Przypominam czytelnikom, a zwłaszcza niektórym moim krytykom mój artykuł pt. „Ryś stepowy, kłamstwa i widelec”. A nowych śmigłowców, jak nie było tak nie ma i jak się okazuje nie będzie, bo są już niepotrzebne.
Również ciekawy był i pozostaje kontrakt na zakup trzech samolotów od amerykańskiego Boeninga dla vip-ów za 2 mld zł. To, z kolei pole do popisu dla CBA, jak nie teraz, to później. Jak zwykle okoliczności niejasne, do tego znowu W. Berczyński i jego niejasna rola i co ciekawe, decyzja według Krajowej Izby Odwoławczej zapadła z naruszeniem prawa i naruszeniem przepisów o uczciwej konkurencji. A co z tarczą antykorupcyjną.?
Rządową limuzyną trzykrotnie przekracza prędkość, przejeżdża na czerwonym świetle, powoduje karambol, są ranni którym nie pomaga, uszkadza dwa nowe auta MON, przesiada się do trzeciego z rządowej kolumny i ucieka z miejsca wypadku. Dowiadujemy się następnie, że jest to bardzo słuszne działanie, bo w ten sposób uchronił się przed domniemanym zamachem, którego śladu jednak nie było. Warto dodać, że minister mknie od oszczędnego i skromnego przewielebnego ojca T. Rydzyka (który na występ szefa MON sprzedaje po okazyjnej cenie bilety po 60 zeta), do J. Kaczyńskiego, który otrzymuje tytuł „Człowieka wolności”. To nie jest jednak paranoja.
W Warszawie w trakcie obchodów 154 rocznicy wybuchu powstania styczniowego nasz bohater powiedział, że J. Piłsudski i R. Dmowski korzystali z doświadczeń powstania warszawskiego. Cóż z tego, że oni obaj już wtedy nie żyli. Pikanterii dodaje fakt, że Macierewicz z wykształcenia jest historykiem.
Mamy dziś nowy pisowski wzorzec bezczelności, niekompetencji, arogancji i kłamstwa władzy. Ustanowił go ponownie, właśnie A. Macierewicz ze swoim pupilem B. Misiewiczem i pod patronatem J. Kaczyńskiego nawiązując do wczesnych czasów komunistycznych, którym patronował pierwszy sekretarz PZPR W. Gomułka.
Widzę człowieka, który ma (miał od zawsze, min. uchwała lustracyjna, raport w sprawie WSI) olbrzymie problemy emocjonalne. Zachowuje się jak bolszewik i paranoik. To jednak mieszanina szaleństwa i metody. Budowanie polityki w oparciu o dobre opakowanie i kłamstwo stało się tak powszechne, że to raczej prawda i fakty rażą dzisiaj bardziej niż fikcja i niedorzeczne pomysły. Rządzi nami obłuda i populizm. Prawda ma dziś małe znaczenie. Nadeszła epoka postprawdy.
Macierewicz i PiS nie eliminują istniejących problemów, oni je tylko pogłębiają. To jest przeciwieństwo patriotyzmu na który się ONI powołują, to jest w ich wykonaniu narodowe szaleństwo. To nie katastrofa smoleńska podzieliła Polaków, podzieliło je kłamstwo smoleńskie. Dzisiaj już nie czci się zamordowania ponad 20 tyś. Polskich oficerów. Czci się kłamstwo, za które odpowiada PiS. To nowy wymiar polityki historycznej PiS-u. Ale warto też pamiętać, że Antonii Macierewicz był współtwórcą w połowie lat 70-tych XX wieku KOR-u , czyli Komitetu Obrony Robotników, później czynnie uczestniczył w Solidarności za co został internowany.
Jeżeli chcesz być oddanym zwolennikiem PIS, czyli prawdziwym patriotą, uczciwym, głęboko moralnym obywatelem, wzorowym katolikiem, a także dobrze płatnym prezesem czegoś, na czym się kompletnie nie znasz powinieneś pamiętać i brać przykład z „miszcza” i jego miśków.
Jarosław Pięta
Ps. Zamiast komentarza.
Kolega pyta Jasia. – Jasiu, za co masz ten dyplom?
Za to, że śpiewałem. – A ten medal?
Za to że przestałem!!!
Samorządy są wasze, nie są partyjne. Nie są Kukiza, nie są PiS-u, ani PO, samorządy są obywatelskie – mówi Paweł Kukiz, lider Kukiz’15. We wtorek ogłosił, że jego partia chce umożliwić wszystkim obywatelom kandydowanie w wyborach samorządowych na swoich listach, lub ze swoim poparciem. W tym celu uruchomiło specjalną witrynę internetową dzięki której każdy zainteresowany będzie mógł zgłosić swoją kandydaturę.
Lider Kukiz’15 Paweł Kukiz powiedział we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie, że Kukiz’15 nie chce ingerować w życie lokalne, dlatego proponuje, aby to obywatele, pod patronatem jego ruchu, sami zgłaszali swoje kandydatury na listy wyborcze w wyborach samorządowych.
„Tym różnimy się do partii politycznych, że to nie posłowie, ze swoimi przybocznymi, jakimiś gabinecikami (politycznymi), będą ustalali, kto się nadaje, a kto się nie nadaje do samorządu. Liczymy na aktywność obywatelską i na oddolne ruchy” – powiedział Kukiz.
Pytany, kto będzie decydował o tym, którego kandydata poprze Kukiz’15, polityk powiedział, że „sami będą siebie wybierać”. „Lider powinien się kształtować w sposób naturalny, a nie w sposób narzucony odgórnie” – podkreślił. Jak dodał, Kukiz’15 będzie jedynie chciał zweryfikować kandydatów pod względem uczciwości i transparentności.
„Samorządy są wasze, nie są partyjne. Nie są Kukiza, nie są PiS-u, ani PO, samorządy są obywatelskie. Zapraszamy ludzi od lewa do prawa, ludzi przyzwoitych, fachowych, dla których Polska jest misją i miłością” – przekonywał Kukiz.
Poseł Kukiz’15 Tomasz Jaskóła przekonywał, że Kukiz’15 otwiera samorząd dla obywateli. „Zapraszamy wszystkich do współpracy w szerokim wachlarzu współpracy od lewa do prawa. Naszym głównym wrogiem jest zawłaszczanie państwa przez partie polityczne” – podkreślił.
„Chcemy przyciągnąć ludzi, którzy bardzo często są odrzucani, albo nie mogą przebić się w samorządach, przez partyjne sitwy” – dodał Jaskóła.
„Nasz projekt jest otwarciem na każdego uczciwego człowieka i zaproszeniem go do współpracy w wyborach samorządowych w 2018 r. Projekt otwiera każdemu możliwość kandydowania, wbrew partiom politycznym. Na naszej stronie każdy będzie mógł zgłosić się do współpracy w samorządzie i do kandydowania na wszystkie szczeble w najbliższych wyborach samorządowych” – czytamy na stronie internetowej samorzadyzkukizem.pl.
Osoba, która chce kandydować musi wybrać z listy na jakie stanowisko aplikuje w wyborach samorządowych, następnie musi poinformować, czy chce kandydować z komitetu Kukiz’15, własnego komitetu ze wsparciem Kukiz’15, czy innego komitetu ze wsparciem Kukiz’15. Kandydat musi też podać dane osobowe, a także informacje do jakich partii i stowarzyszeń należy, bądź należał, jakie funkcje publiczne pełnił w przeszłości i obecnie, oraz w jakich wyborach startował po 1989 roku.
Źródło: portalsamorzadowy.pl
Fot. samorzadyzkukizem.pl
Temperatura sporu politycznego o nazwę ronda przy ulicy Ostrogórskiej rośnie. W tej sprawie przewodniczący SLD w Sosnowcu Tomasz Niedziela wystosował list do prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, natomiast senator Michał Potoczny swój list skierował do prezydenta Arkadiusza Chęcińskiego. Obydwa publikujemy poniżej:


Życie polityczne bywa zaskakujące. Osoby publiczne kłamią w żywe oczy, wymyślają nieistniejące państwa albo ekwilibrystycznie łapią Hostię, spadającą z ołtarza. Niektórzy udają, że są kimś zgoła innym. Przywdziewają mundury wojskowe, albo stroją się w szaty Katona. Prosty człowiek nie wie nawet, kiedy i gdzie napotkać może takiego przebierańca.
Na tym tle, niegdysiejsze zadawanie szyku przez prezydenta Sosnowca odzianego w strój monarszy, jawi się jako niewinna ekstrawagancja. Niedawno okazało się zresztą, że ten król jest nagi. A raczej prawie nagi, bo ciało przysłonił sportową koszulką i gustownymi bokserkami. Tak przebrany wystąpił na ringu. Gwoli sprawiedliwości trzeba zauważyć, że uczynił to w szlachetnym celu charytatywnym. Chwalebne jest też, że nie wymalował henną logotypu sponsora na swych muskularnych plecach.
Pan prezydent Sosnowca skrzyżował rękawice z artystą Teatru Zagłębia. Zwycięzcy nie wskazano, co akurat nie dziwi w świetle permanentnie praktykowanego w Sosnowcu nierozstrzygania konkursów na dyrektorów placówek oświatowych. Krwi nie przelano. Liczyła się honorowa rywalizacja. Niestety, w efekcie pojedynek okazał się bardziej godny pióra Gombrowicza niż Homera. Pozostaje nadzieja, że aktorowi udało się (co dowcipnie prorokował prezydent) wbić przeciwnikowi kulturę do głowy. Nadzieja wątła, bo Pierwszy Bokser Sosnowca czaszkę miał osłoniętą niczym rycerz zakuty w stalowy hełm.
Następną walkę należałoby zakontraktować z jakimś historykiem. W najbliższym otoczeniu są radni Janusz Kubicki i Karol Winiarski. Gdyby z jakichś względów nie podjęli rzuconej rękawicy, w odwodzie jest kilku politologów. Jeśli po meczu bokserskim w głowie prezydenta pozostało trochę miejsca obok kultury, mogliby wbić do niej trochę wiedzy historycznej.
Propozycja ta wydaje się celna wobec ostatniej inicjatywy prezydenta – poddania społecznej ocenie postaci Edwarda Gierka. Zachęcony sukcesem referendum w sprawie Zagłębiowskiego Parku Sportowego (szczególnie popularnego wśród niemowląt przy piersi), postanowił iść za ciosem a przy tym nie być gorszy niż Prezydent Polski. Uznał za celowe ponownie zwrócić się do suwerena. Osobiście. W skrzynkach pocztowych wszystkich mieszkańców pojawiła się zatem ulotka z pytaniem: „Czy uważasz, że Edward Gierek zasługuje na upamiętnienie w przestrzeni publicznej Sosnowca poprzez nazwanie ronda lub ulicy jego nazwiskiem?”. Pan Prezydent Andrzej Duda powinien się uczyć, jak należy przeprowadzać referenda i formułować pytania! Odpowiedź jest oczywista. Wszak już kilka lat temu władze miejskie nadały nazwę Ronda Gierka skrzyżowaniu przy Ostrogórskiej. Nie pytały zresztą wtedy nikogo, nawet specjalistów od ruchu drogowego. Dziś znów pytają, choć to kompletnie bez sensu. Decyzję i tak podejmie wojewoda w oparciu o opinię Instytutu Pamięci Narodowej. Jak należy się spodziewać, będzie ona nokautująca dla zwolenników utrzymania nazwy. Za to umocni się legenda prezydenta, wsłuchującego się w głos mieszkańców. Oczywiście nie tych z dzielnic pozbawionych kanalizacji, zapomnianych jak z Ostrowy, Porąbka, Bory czy z hałaśliwej ulicy Małachowskiego. Także nie tych, rozsianych po całym mieście, przeciwników budowy potencjalnie nierentownego stadionu.
Równie ciekawa jak pytanie referendalne jest treść ulotki. Autor się nie podpisał i jednocześnie nie popisał wiedzą historyczną, choć nie można wykluczyć, że udział w jej zredagowaniu miał wykształcony doradca prezydenta, człowiek o szczerze lewicowych sympatiach. Zaprezentowano w niej tow. Pierwszego Sekretarza jako wielkiego Wizjonera i Budowniczego Drugiej Polski. Gwoli prawdy, zauważono, że prócz wdzięcznej pamięci pozostawił po sobie długi i zafundował społeczeństwu podwyżki cen, czym zresztą autor ulotki obciążył ówczesny rząd. Widać zapomniał, że zasadą tamtego czasu było, że „Partia kieruje a rząd rządzi”.
Bez wątpienia inwestycje wymienione w ulotce odmieniły obraz Polski lat siedemdziesiątych. Uwadze kronikarza uszły jednak „zasługi” tow. Edwarda w doprowadzeniu Polski na skraj zapaści gospodarczej, „ścieżki zdrowia” w Radomiu i Ursusie, konstytucyjny hołd wobec ZSRR, a wcześniej sekretarzowanie KW w Katowicach w latach terroru stalinowskiego, napisanie kłamliwego raportu z wypadków poznańskich, formułowanie jawnych gróźb pod adresem uczestników Marca 68.
Edward Gierek jest postacią niejednoznaczną. Dla wielu ludzi, którzy doświadczyli na własnej skórze mrocznej rzeczywistości czasów Bieruta i gomułkowskich „rządów ciemniaków”, dekada jego władzy wydawała się okresem wolności i prosperity. Nachalna propaganda umiejętnie kompensowała polskie kompleksy. W przekazach medialnych byliśmy dziesiątą potęgą gospodarczą świata, a kredytowany przez kraje zachodnie boom inwestycyjny zapowiadał świetlaną przyszłość. Pewex i Baltona dawały złudzenie dostępności luksusowych dóbr za cenę nabycia bonów pekao od przedsiębiorczego cinkciarza. Mały fiat i mieszkanie spółdzielcze w bloku z wielkiej płyty były dobrem realnie osiągalnym. Jednocześnie wzrastały aspiracje materialne społeczeństwa i rosło zapotrzebowania na wolność w stylu państw zachodnich. Niezamierzonym efektem polityki otwarcia na świat stał się także wzrost świadomości politycznej i obywatelskiej Polaków. Tym trudniej było władzy wytłumaczyć za pomocą partyjnej nowomowy przyczyny kryzysu gospodarczego, jaki zapanował już w połowie dekady. Powrót do stosowania metod opresyjnych sprawił, że w kraju powstała faktyczna opozycja. Ostateczny kres rządom Edwarda Gierka położyły sierpniowe strajki roku 1980. Wkrótce blisko 10 milionów obywateli połączyła solidarność przeciw władzy, która ich tak srodze zawiodła.
Sosnowiec niewątpliwie skorzystał na czasach Gierka. Rozbudowano infrastrukturę mieszkaniową i drogową. Z dość prowincjonalnego miasta stało się ważnym ośrodkiem przemysłowym i akademickim, rozpoznawalnym w całym kraju. Kariera miasta i niektórych jego mieszkańców a zwłaszcza „Naszego Człowieka w Stolicy” były powodem do autentycznej dumy. Symbolem tego awansu stał się krążący po Polsce dowcip, że megafony na Dworcu Centralnym w Warszawie co jakiś czas podają komunikat: „Uwaga! Nadjeżdża pociąg z Sosnowca. Prosimy odsunąć się od stanowisk!”. W Sosnowcu nikt się z niego nie śmiał.
Dziś jest oczywiste, że pieniądze pożyczane na Zachodzie można było spożytkować dużo mądrzej i efektywniej. Wiadomo, że koncesjonowanie swobód obywatelskich nie mogło zastąpić prawdziwej wolności. I nie jest też tajemnicą, że krach gospodarczy u schyłku rządów Gierka nie był zawiniony wyłącznie przez niego. Kryzys zawisł nad PRL niczym miecz Damoklesa, zanim jeszcze w 1952 tak nazwano Rzeczpospolitą Polską, na długo przed kadencją towarzysza Edwarda Gierka.
Czy jednak całokształt kariery politycznej naszego krajana zasługuje na upamiętnienie poprzez nadanie jego nazwiska ulicy czy rondu w rodzinnym mieście? Wydaje się, że byłoby to dowodem na słuszność zaściankowej postawy „nasza chata z kraja”. Zasługi dla Zagłębia, a nawet industrializacja kraju nie mogą przesłonić prawdy oczywistej dla historyków. Edward Gierek – rzeczywisty władca Polski w okresie lat siedemdziesiątych i niezwykle wpływowy polityk w całym okresie PRL był w gruncie rzeczy współodpowiedzialny za opresyjne państwo, łamiące prawa i wolności obywatelskie. Do tego poddańcze wobec Związku Radzieckiego – mocarstwa o systemie totalitarnym. Z tego powodu zwyczajowe formy oddania mu czci poprzez pomnik, honorowe obywatelstwo czy nadanie imienia ulicy powinny być wykluczone. Choćby ze względu na szacunek dla innych patronów, których bilans życia odnotował zdecydowanie więcej po stronie „ma” niż „winien”.
Jeśli prezydent Sosnowca ma jednak wątpliwości, wynikające zapewne z braku własnych doświadczeń (urodził się w roku 1971) i być może powierzchowną wiedzę historyczną, to zamiast przeprowadzać niemądre referenda powinien zapytać o zdanie fachowców. Miał zresztą znakomitą okazję zaczerpnąć wiedzy u samego źródła. Odbył wszakże pojedynek bokserski nie z kim innym jak z samym Edwardem Gierkiem. Przeciwnikiem z ringu był bowiem aktor, który przekonująco wcielił się w rolę I sekretarza PZPR w spektaklu „Czerwone Zagłębie”, wystawianym w ubiegłym sezonie w sosnowieckim teatrze.
Wydaje się, że prezydent z tej wyjątkowej możliwości jednak nie skorzystał. Może zresztą obaj panowie przebrani za sportowców rozmawiali o skutecznych metodach uprawiania propagandy sukcesu?
Janusz Szewczyk
Od redakcji:
Zapraszamy również innych autorów do przesyłania swoich tekstów. W portalu nie obowiązuje jakaś ściśle określona linia programowa, może poza taką, że publikujemy również treści, które nie mają szans ukazać się w innych regionalnych mediach. Tak jak w dziale „Głosy Polityków”, w całym portalu dopuszczamy poglądy od skrajnie lewicowych, po skrajnie prawicowe. Jedynymi kryteriami publikacji są poprawna w miarę składnia i kultura słowa.
Dzisiaj, 19 czerwca o godz. 12 na Placu Stulecia miała miejsce pikieta zorganizowana przez Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz Federację Młodych Socjaldemokratów związana z trwającymi w Sosnowcu konsultacjami społecznymi ws. upamiętnienia w przestrzeni publicznej miasta postaci Edwarda Gierka.
Co prawda organizatorzy w zapowiedziach mówili o manifestacji, jednak naszym zdaniem była to pikieta przy której zatrzymywali się przechodnie, zachęcani przez organizatorów do wypełnienia ankiety. Na spotkanie przybył przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty oraz lokalni działacze z Tomaszem Niedzielą na czele. Dostrzegliśmy również radnych: Tomasza Bańbułę, Wojciecha Nitwinko oraz przewodniczącego FMS Michała Wcisło. Wśród znanych postaci lewicy rozpoznać można było jeszcze m.in. Zbigniewa Jaskiernię, Ryszarda Łukawskiego.
Przemawiali: Włodzimierz Czarzasty, Tomasz Niedziela, Michał Wcisło, Wojciech Nitwinko. W czasie przemówień powoływano się na słowa Jarosława Kaczyńskiego z 2010 roku, kiedy to prezes Prawa i Sprawiedliwości podczas wizyty w Sosnowcu powiedział, że Edward Gierek był „komunistycznym, ale jednak patriotą” oraz przypominano zasługi, jakie – zdaniem organizatorów – miasto zawdzięcza Edwardowi Gierkowi. Apelowano również do Wojewody Śląskiego (do którego należy ostateczna decyzja) o zachowanie istniejącej nazwy ronda przy ul. Ostrogórskiej
Jutro na naszych łamach ukaże się osobny tekst poświęcony konsultacjom w sprawie Ronda Edwarda Gierka przy ul. Ostrogórskiej.