• Felietony, opinie, komentarze
  • Historia i tożsamość Zagłębia
  • Tokowisko
  • Prawnik radzi
Sosnowiec online
  • Sosnowiec
    • Sport
    • Samorząd
    • Kultura
    Koszykarki z brązowym medalem

    Koszykarki z brązowym medalem

    Ciężka przeprawa

    Ciężka przeprawa

    Faworytki nie zawodzą

    Faworytki nie zawodzą

    Z Krakowa na tarczy, ale czy zasłużenie?

    Z Krakowa na tarczy, ale czy zasłużenie?

  • Region
    • Zagłębie
    • Dąbrowa Górnicza
    • Czeladź
    • Będzin
    Sosna za plastik

    Sosna za plastik

    Taco Hemingway – „Koła” (wersja nieoficjalna) – teledysk z sosnowieckimi hokeistami

    Taco Hemingway – „Koła” (wersja nieoficjalna) – teledysk z sosnowieckimi hokeistami

    Ogłoszenie o likwidacji Stowarzyszenia

    Piknik lotniczy i otwarcie lądowiska w Niegowoniczkach

    Piknik lotniczy i otwarcie lądowiska w Niegowoniczkach

  • Sport
  • Głosy polityków
  • Nasze Interwencje
  • Znalezione w sieci
Tureckie przestawienie

Sosnowiec

Tureckie przestawienie

Redaktor Naczelny poniedziałek, 13 lipca 2026

Udostępnij na

Śmierć republikańskiego senatora Lindseya Grahama, jednego z najważniejszych i najbardziej wpływowych doradców Donalda Trumpa, gorącego orędownika pomocy dla Ukrainy i militarnej rozprawy z Iranem, może mieć o wiele większy wpływ na politykę międzynarodową niż teatr odegrany w Ankarze podczas kolejnego szczytu przywódców państw członkowskich NATO. Gospodarz spotkania, Prezydent Turcji Recep Tayip Erdogan, to autokrata, który więzi setki niezależnych dziennikarzy, kazał aresztować burmistrza Stambułu mogącego pozbawić go władzy w kolejnych wyborach prezydenckich (o ile uda mu się zmienić zapis konstytucji uniemożliwiający mu kandydowanie na kolejną kadencję), zmienił lidera największej partii opozycyjnej i od lat okupuje północną Syrię w obawie przed narodowymi aspiracjami Kurdów. Nikomu ze zgromadzonych w Ankarze przywódców demokratycznego świata tak wiele zawsze mówiących o prawach człowieka, zbytnio to nie interesowało. Recep Erdogan wszystkim gościom podarował spersonalizowane pistolety z nabojami, co więcej mówi o jego mentalności niż wszystkie padające na szczycie wypowiedzi.

Kolejne spotkania przywódców państw NATO stają się przedstawieniami, na których wszyscy odgrywają wyznaczone im role i tylko z niepokojem patrzą czy Donald Trump, największy gwiazdor spektaklu, nie wykręci jakiegoś numeru. Dlatego odbywa się zbiorowe polerowanie amerykańskiego Prezydenta, a w roli czołowego wazeliniarza występuję niezastąpiony Mark Rutte – Sekretarz Generalny Paktu Północnoatlantyckiego z pensją 300 tys. euro rocznie. Donald Trump udaje zadowolonego (a może rzeczywiście zbiorowe hołdy zaspokajają jego ego) i nie grozi wyjściem USA z NATO, a przecież chodzi głównie o to, aby utrzymywać wydmuszkę przy życiu, a raczej w stanie wegetatywnym. W deklaracjach końcowych powtarzane są te same sformułowania, które od lat tam się znajdują, co wszyscy witają z ulgą, chociaż większego przełożenia na rzeczywiste działania to nie ma.

W punkcie pierwszym Deklaracji Szczytu w Ankarze powtórzono obowiązywanie artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego czyli zobowiązania do wspólnej obrony. Pomijając już fakt, że w konkretnej sytuacji decyzje co do zakresu pomocy podejmuje każde państwo samodzielnie, to w dalszym ciągu nie sprecyzowano do czego są zobowiązane państwa członkowskie w przypadku niepełnoskalowego ataku wroga – np. takiego jak wrześniowy nalot dronowy na Polskę albo punktowe przekroczenie granicy lub eksplozja pojedynczej rakiety. Najbardziej zadziwiające jest jednak w tym kontekście ogromne zadowolenie polskich polityków z tego postanowienia. Pełnoskalowy atak na Polskę jest bardzo mało prawdopodobny – w najgorszym razie grozi nam próba opanowania Przesmyku Suwalskiego i punktowe ataki na cele militarne w północno-wschodniej części kraju. O wiele bardziej możliwa jest próba opanowania Łotwy i Estonii, przynajmniej ich rosyjskojęzycznych obszarów. A to skutkowałoby koniecznością udzielenia wsparcia Bałtom. Tym samym to nie nas mieliby w pierwszej kolejności wesprzeć sojusznicy, ale nasza armia musiałby wyruszyć na pomoc walczącym Estończykom i Łotyszom narażając się na flankowy atak z Obwodu Kaliningradzkiego (czy Królewieckiego jak kto woli – obie nazwy nie mają nic wspólnego z historyczną nazwą tego obszaru) oraz Białorusi i ogałacając z wojsk umocnienia na granicy z Rosją i Białorusią (Tarcza Wschodnia). W praktyce oznaczałoby to największą w historii rzeź polskiej armii i brak możliwości skutecznej obrony kraju.

W drugim punkcie potwierdzono długofalowe zagrożenie ze strony Rosji, co przecież jest oczywistą oczywistością. Nie poruszono jednak kwestii wypowiedzenia układu NATO-Rosja z 1997 roku, co w świetle polityki tego kraju i składanych na szczycie deklaracji wydaje się co najmniej kuriozalne. Po raz kolejny też zadeklarowano także konieczność zwiększenia wydatków na zbrojenia do 5% PKB (w tym 1,5% PKB na infrastrukturę). Tyle, że do osiągnięcia tego poziomu jeszcze daleka droga (w ubiegłym roku udało się po raz pierwszy przekroczyć granicę 2% we wszystkich krajach członkowskich, co było postanowieniem szczytu w Newport w … 2014 roku). Sojusz nie ma żadnych mechanizmów wymuszających osiągnięcia rekomendowanych poziomów, a obecny wzrost nakładów na zbrojenia to suwerenna decyzja poszczególnych krajów. Niekiedy skutkuje to ograniczeniem wydatków w innych dziedzinach, czego przykładem jest uchwalona właśnie w Niemczech reforma systemu służby zdrowia, która z pewnością jeszcze bardziej zwiększy poparcie dla AfD. I tu pojawia się zasadnicze pytanie, które w ogóle nie pada w przestrzeni publicznej. Czy paniczne zwiększenie nakładów na zbrojenia nie jest realizacją scenariusza napisanego na Kremlu?

Rosja to nie ZSRR. Bezpośrednią agresją militarną z jej strony zagrożone są kraje nadbałtyckie oraz w mniejszym stopniu Polska i Finlandia. Pozostałym krajom europejskim nie grozi bezpośredni atak, ani tym bardziej okupacja nawet części ich terytorium. A skoro tak, to celem Kremla nie jest ich militarne pokonanie, ale zdobycie wpływów politycznych – najlepiej przez dojście do władzy sił prorosyjskich. Wzrost nakładów na zbrojenia i będące ich konsekwencją ograniczenie albo przynajmniej zamrożenie wydatków na inne cele publiczne musi doprowadzić do wzrostu społecznego niezadowolenia i zmniejszenia poparcia dla tradycyjnych ugrupowań, które najczęściej są wrogo nastawione do Rosji. Popularność mogą zyskać hasła pacyfistyczne, którymi szermują obecne partie antysystemowe, które najczęściej są prorosyjskie. Ich dojście do władzy albo przynajmniej wymuszona ich rosnącą popularnością zmiana polityki obecnie rządzących ugrupowań, oznaczałoby pełną realizację politycznych celów Kremla. Na dodatek osiągniętych bez jednego wystrzału.

Trzeci punkt ankarskiej deklaracji to szereg oczywistych ogólników dotyczących kierunków działania sojuszu, z których nic konkretnego nie wynika. Ważniejsze jest jednak coś innego. Jednoznacznie zostało w nim zapisane przejęcie większej odpowiedzialności za obronę Sojuszu przez państwa europejskie i Kanadę. Stany Zjednoczone, traktowane tu w zasadzie jako czynnik zewnętrzny w stosunku do Paktu Północnoatlantyckiego (co zresztą jest zgodne z retoryką Donalda Trumpa), mają z nimi jedynie współpracować. W tym kontekście to czy w Polsce będzie pięć, dziesięć czy piętnaście tysięcy amerykańskich żołnierzy, nie ma żadnego znaczenia. Podobnie jak i powstanie stałej bazy USArmy, jeżeli będzie ulokowana pod Wrocławiem czy w jakimkolwiek innym miejscu zachodniej Polski. Amerykanie nie mają zamiaru bezpośrednio i w pełni angażować się w obronę Europy, a więc także i naszego kraju. Ewentualna stała baza ma służyć realizacji interesów Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie po tym, gdy w trakcie wojny z Iranem kilku zachodnioeuropejskich sojuszników USA odmówiło zgody na wykorzystanie do działań wojennych baz znajdujących na ich terytoriach. Polska, jak wiadomo, Amerykanom nigdy nie odmawia, a jeszcze bazę za co najmniej kilkanaście miliardów złotych zbuduje i będzie finansować jej funkcjonowanie. Trudno znaleźć większego frajera.

Następny punkt deklaracji w całości poświęcony jest Ukrainie. W tym przypadku Stany Zjednoczone w ogóle nie są wymieniane, a finansowanie pomocy militarnej ma być udzielane wyłącznie przez Kanadę i państwa europejskie, chociaż znaczą jej część trafi do USA. Szumnie ogłoszona kwota 70 miliardów euro na sfinansowanie dostaw sprzętu wojskowego (ale także szkolenia i bliżej nieokreśloną pomoc) w roku 2026, to suma zaplanowanego już wsparcia. Zapowiedź utrzymania pomocy w podobnej wysokości w przyszłym roku nie ma jak na razie pokrycia w decyzjach, które przecież zapadać będą w poszczególnych krajach, ponieważ 99% potencjału finansowego NATO to narodowe wydatki, a na pozostały 1% składają się stosunkowo niewielkie składki państw członkowskich. Największym donatorem pomocy dla Ukrainy są Niemcy, które w tym roku przeznaczą na ten cel 11 mld euro, a w sumie ich całkowita pomoc od początku konfliktu zbliża się do poziomu 100 mld euro (w tym 55 mld bezpośredniego wsparcia militarnego). Polska wsparła sąsiadów kwotą około 25 mld euro, z czego znaczna część to pomoc dla ukraińskich uchodźców. Wsparcie militarne to około 4 mld euro, przy czym zdecydowana większość dostaw (wartości ponad 3 mld euro) miała miejsce w początkowym okresie wojny czyli w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Przy czym pomoc ze strony polskiej systematycznie maleje, a ze strony Niemiec utrzymuje się na podobnym poziomie.

Przy okazji szczytu Donald Trump dość niespodziewanie ogłosił przekazanie licencji Ukrainie oraz innym krajom europejskim na produkcję i serwisowanie rakiet PAC-3, czyli pocisków do systemu Patriot. Ponieważ do tej pory Amerykanie zdecydowanie odmawiali udzielenia takiej zgody, wywołało to duże zdziwienie. Tymczasem sprawa jest dość prosta. W trakcie wznowionej właśnie wojny na Bliskim Wschodzie, sojusznicy zużyli około tysiąca rakiet systemu Patriot do zestrzeliwania irańskich rakiet. Producenci w Stanach Zjednoczonych nie są w stanie uzupełniać powstałych braków (rocznie wytwarzanych jest około trzystu rakiet, a zwiększenie produkcji do dwóch tysięcy rocznie będzie możliwe dopiero za kilka lat), a co dopiero zaspokajać zamówienia z innych krajów. Na bezrybiu i rak ryba. Skoro nie można otrzymać pełnej kwoty ze sprzedaży rakiet, to lepszy będzie i mniejszy zysk z przekazania licencji niż brak jakichkolwiek korzyści. Na dodatek mogłoby to doprowadzić do prób skonstruowania własnych systemów obrony antyrakietowej, co mogłoby oznaczać przełamanie rzeczywistego monopolu Amerykanów na produkcję tego rodzaju uzbrojenia.

Piąty punkt deklaracji poświęcony został Iranowi. Sojusznicy (tym razem już bez wyłączenia USA) sprzeciwiają się posiadaniu broni jądrowej przez Iran i opowiadają się za wolnością żeglugi w Zatoce Perskiej. Oczywiście to ukłon w stronę Donalda Trumpa, przy czym ani NATO jako całość, ani tym bardziej pojedyncze państwa, nie będą miały żadnego wpływu na wymuszenie realizacji tych postulatów przez reżim ajatollahów. Ostatni punkt to podziękowania dla Turcji za organizację szczytu, co z pewnością zadowoliło Recepa Erdogana. Tyle, że tak jak Amerykanie coraz mniej interesują się Europą, tak i Turcy w coraz większym stopniu oddalają się od problemów nurtujących kraje naszej części świata. Trudno oczekiwać, że w razie rosyjskiego ataku na kraje nadbałtyckie Ankara udzieli napadniętym jakiejś poważniejszej pomocy, o zaatakowaniu czarnomorskiego podbrzusza Rosji nie wspominając.

Odegrane w Ankarze przedstawienie ma pokazać jedność Paktu Północnoatlantyckiego. W rzeczywistości jest to jedynie gra na czas i próba uspokojenia opinii publicznej – pomijam oczywiście znaczną część naszych polityków, którzy święcie wierzą w niezawodność Sojuszu i Stanów Zjednoczonych. Rozwód, a przynajmniej separacja, USA i Europy została już przez wszystkich przyjęta do wiadomości, a teraz jedynie chodzi o w miarę łagodny i bezkonfliktowy przebieg rozstania, co szumnie nazwane zostało NATO 3.0.. Zasadniczy problem polega jednak na tym, że bez Stanów Zjednoczonych NATO traci sens swojego istnienia. Amerykanie wydają na cele wojskowe prawie dwa razy więcej pieniędzy niż wszystkie pozostałe kraje członkowskie razem wzięte. Dlatego NATO stało się dogorywającą wydmuszką, która w obecnym kształcie zbliża się do kresu swojego istnienia. Nie mamy wpływu na amerykańską politykę – Wisły, a raczej Potomaku, kijem nie zawrócimy. Im szybciej ta bolesna prawda trafi do świadomości polskich polityków, tym szybciej przestaniemy żyć złudzeniami, które mogą nas jedynie doprowadzić do kolejnej historycznej katastrofy.

Karol Winiarski


Udostępnij na

Powiązane artykuły

Gadamy, nie robimy

Sosnowiec /

Gadamy, nie robimy

Pasek

Sosnowiec /

Pasek

Sic transit gloria mundi

Sosnowiec /

Sic transit gloria mundi

‹ Gadamy, nie robimy
  • Felietony
  • Historia
  • Tokowisko
  • Prawnik radzi
  • Okno poezji

Felietony, opinie, komentarze

  • „Komedia. Wujaszek Wania”, czyli spektakularna klapa w Teatrze Zagłębia„Komedia. Wujaszek Wania”, czyli spektakularna klapa w Teatrze Zagłębia
  • Po premierze: „Przodownicy miłości. Rewia związkowo-robotnicza” – czyli klasa robotnicza na scenę.Po premierze: „Przodownicy miłości. Rewia związkowo-robotnicza” – czyli klasa robotnicza na scenę.
  • Druzgocące wnioski po kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej w sosnowieckim magistracieDruzgocące wnioski po kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej w sosnowieckim magistracie
  • Arkadiusz Chęciński – „Dajcie nam pieniądze…”Arkadiusz Chęciński – „Dajcie nam pieniądze…”
  • Ostatni skautOstatni skaut
  • Trzy konwencje wyborcze w dwa dni, czyli dla każdego coś miłegoTrzy konwencje wyborcze w dwa dni, czyli dla każdego coś miłego
  • Kuriozalna odpowiedź prezydenta Sosnowca na list otwarty Dariusza JurkaKuriozalna odpowiedź prezydenta Sosnowca na list otwarty Dariusza Jurka
  • Jesteśmy biedni, ale i tak was uszczęśliwimy…Jesteśmy biedni, ale i tak was uszczęśliwimy…
  • Dylematy polityka, czyli trudno łatwo żyćDylematy polityka, czyli trudno łatwo żyć
  • Korupcja czy pusta kasaKorupcja czy pusta kasa
  • Wicepremier Beata Szydło w PO-PiS-owym SosnowcuWicepremier Beata Szydło w PO-PiS-owym Sosnowcu
  • Spryt a inteligencjaSpryt a inteligencja
  • Prezydent czy celebrytaPrezydent czy celebryta
  • Pan Prezydent odpłynąłPan Prezydent odpłynął
  • Świętowanie i politykaŚwiętowanie i polityka
  • Po premierze „Wojny światów” – recenzjaPo premierze „Wojny światów” – recenzja
  • Sosnowieckie przypadkiSosnowieckie przypadki
  • Ujemne saldo migracji wewnętrznej w Sosnowcu – miasto znowu dołuje, a nadzwyczajna propaganda sukcesu trwaUjemne saldo migracji wewnętrznej w Sosnowcu – miasto znowu dołuje, a nadzwyczajna propaganda sukcesu trwa
  • Ile zarabiają w Sosnowcu?Ile zarabiają w Sosnowcu?
  • Biedny SosnowiecBiedny Sosnowiec

Historia i tożsamość Zagłębia

  • Produkcja wojskowa w Sosnowcu: 1918-1945 r.Produkcja wojskowa w Sosnowcu: 1918-1945 r.
  • Bitwa na SaturnieBitwa na Saturnie
  • Cześć i Chwała Bohaterom!Cześć i Chwała Bohaterom!
  • Prelekcja Grzegorza OnyszkiPrelekcja Grzegorza Onyszki
  • Ksiądz Stanisław Bilski czyli modernizm nad BrynicąKsiądz Stanisław Bilski czyli modernizm nad Brynicą

Nasze interwencje

  • Sosnowiecka podróż w czasieSosnowiecka podróż w czasie
  • Sorry, taki mamy klimat…Sorry, taki mamy klimat…
  • Czy ulica Gospodarcza po remoncie będzie węższa i dlaczego?Czy ulica Gospodarcza po remoncie będzie węższa i dlaczego?
  • Wspólnoty Mieszkaniowe skarżą się na Prezydenta Miasta SosnowcaWspólnoty Mieszkaniowe skarżą się na Prezydenta Miasta Sosnowca
  • Z twórcami miastu nie po drodzeZ twórcami miastu nie po drodze

Najbardziej popularne

  • Piękny film oparty na faktach (lektor) – dotyczy autora „Rozmów z Bogiem”
  • O niej wkrótce może być bardzo głośno…
  • Sosnowiec i Zagłębie w nowym województwie
  • Karol Winiarski – Prawo czy bezprawie?
  • Sosnowieccy lekarze przed Sądem Lekarskim

Powrót na górę strony

  • Cookies
  • Kontakt
© Sosnowiec online 2026
Powered by WordPress • Themify WordPress Themes
Facebook