Pokojowa rewolucja
Pięćdziesiąt lat temu powstał w Warszawie Komitet Obrony Robotników. Założyli go opozycyjni działacze, którzy od kilku tygodni organizowali pomoc materialną i prawną dla represjonowanych uczestników społecznych protestów w Radomiu i Ursusie. Uznano, że wsparcie przyniesie lepsze efekty, jeśli będzie nim kierowała sformalizowana, choć oczywiście nielegalna, instytucja. Rok później, gdy wszyscy aresztowani i skazani znaleźli się w wyniku amnestii na wolności, Komitet Obrony Robotników przekształcił się Komitet Samoobrony Społecznej KOR, który stał się jedną z najważniejszych opozycyjnych organizacji w Polsce Ludowej. Funkcjonował do roku 1981 kiedy to rozwiązał się na I Krajowym Zjeździe Delegatów powstałego rok wcześniej Niezależnego Samodzielnego Związku Zawodowego „Solidarność”.
Gdy patrzy się dzisiaj na osoby tworzące i działające w Komitecie Obrony Robotników, to trudno uwierzyć, że ludzie o tak różnych poglądach i biografiach w ogóle mogli ze sobą współpracować. Członkami-założycielami byli: Jerzy Andrzejewski, Stanisław Barańczak, Ludwik Cohn, Jacek Kuroń, Edward Lipiński, Jan Józef Lipski, Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Antoni Pajdak, Józef Rybicki, Aniela Steinsbergowa, Adam Szczypiorski, ks. Jan Zieja i Wojciech Ziembiński. Wybitni literaci, działacz przedwojennego PPS, szef Kedywu w okręgu warszawskim, katolicki ksiądz, założyciel Walterowców („czerwonego harcerstwa”) i harcerze „Czarnej Jedynki”. Ludzie, których dzieliło prawie wszystko. A jednak potrafili połączyć siły do walki z komunistyczną władzą. Niestety, długo to nie trwało.
Komitet Obrony Robotników nie był oczywiście jedyną opozycyjną organizacją, która działała w Polsce Ludowej. Wcześniej był Ruch, potem Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela oraz Konfederacja Polski Niepodległej, a w latach 80-tych nastąpił ich prawdziwy wysyp. KOR jednak prowadził najbardziej zróżnicowaną działalność (Biuro Interwencyjne prowadzone przez małżeństwo Romaszewskich, Niezależna Oficyna Wydawnicza kierowana przez Mirosława Chojeckiego, szereg wydawnictw bezdebitowych, wspieranie różnych inicjatyw edukacyjnych i społecznych) skupiając najbardziej znane osoby z szeregów opozycji – część z nich była członkami, inni z komitetem współpracowali. Nie była to oczywiście organizacja masowa, ponieważ w warunkach PRL-u być nie mogła. I co bardzo ważne, wbrew polskiej tradycji czasów zaborów, okupacji i pierwszych powojennych lat, odrzucali stosowanie przemocy. Gdyby nie to, porozumienie okrągłostołowe, które doprowadziło do pokojowej zmiany systemu, byłoby o wiele trudniejsze do osiągnięcia.
Przez wiele lat słabością protestów społecznych w Polsce był brak współdziałania robotników i inteligencji. Większość wystąpień miała charakter czysto ekonomiczny i związana była z niewydolnością systemu gospodarki centralnie planowanej, która skutkowała brakami na rynku i skokowymi, ogłaszanym przez władze podwyżkami cen żywności. Tylko protest studencki w 1968 roku można uznać za motywowany powodami pozamaterialnymi, ale nie spotkał się on z szerokim poparciem społecznym. Działalność Komitetu Obrony Robotników okazała się przełomem. Wsparcie udzielone przez przedstawicieli warszawskiej inteligencji robotnikom Radomia i Ursusa zapoczątkowała współdziałanie tych dwóch grup społecznych, co ostatecznie doprowadziło do upadku systemu komunistycznego w Polsce.
Paradoksem zmiany systemu politycznego w Polsce było to, że jedna z sił, która przyczyniła się do tego w największym stopniu, najbardziej na tym straciła. Transformacja gospodarcza doprowadziła do spadku znaczenia wielkoprzemysłowej klasy robotniczej. Oczywiście to efekt zmian gospodarczych, które zachodziły na świecie, a które nie docierały do krajów komunistycznych odizolowanych od światowego wolnego rynku. Gwałtowne zderzenie się z rzeczywistością pogłębione koniecznością zduszenia inflacji i rozpadem Związku Radzieckiego, który był głównym rynkiem eksportowym dla produkowanych w Polsce produktów, doprowadziło do upadku wielu przedsiębiorstw i kilkunastoprocentowego bezrobocia. W przeciwieństwie do robotników inteligencka część opozycji okazała się beneficjentem dokonujących się przemian stając się polityczną elitą III RP. Późniejszy szybki rozwój polskiej gospodarki w dużym stopniu opierał się na wykorzystaniu taniej siły roboczej, która po likwidacji barier handlowych okazała się wielkim polskim atutem. Niestety, nie byliśmy w stanie wykorzystać tego złotego okresu do zbudowania nowoczesnej, opartej na nowoczesnych technologiach, gospodarki. Ale ten złoty okres właśnie się kończy. Europa wchodzi w okres schyłkowy, a wszyscy szukają jeszcze tańszej siły roboczej pozwalającej w jeszcze większym stopniu ograniczyć koszty. Koszty, które w Polsce w ostatnich latach znacząco wzrosły. W ten sposób staliśmy się ofiarami własnego sukcesu.
Historia Komitetu Obrony Robotników ma także ciemniejszą stronę. Drogi ludzi, którzy wspólnie walczyli z komunizmem bardzo szybko się rozeszły. I nie jest to tylko oczywista w takich sytuacjach konsekwencja różnicy poglądów, która musi się ujawnić w momencie, gdy wspólny wróg zostaje pokonany. W Polsce jednak konflikt doprowadził do nienawiści większej nawet niż ten, który istniał między komunistami a antykomunistyczną opozycją. Na dodatek zaczął się on jeszcze w latach 80-tych, a więc zanim komuna upadła, by potem rozwijać się z narastającą siłą. Co gorsze, nowe pokolenia polityków przyłączały się do obydwu stron sporu, który w coraz mniejszym stopniu dotyczy kwestii ideowych czy programowych. Pozostała czysta walka o władzę, w której w coraz większym stopniu wszystkie chwyty są dozwolone.
Największą jednak porażką okazała się propagowana przez Jacka Kuronia koncepcja obywatelskiego społeczeństwa. Chociaż została przyjęta przez I Krajowy Zjazd Delegatów „Solidarności” jako oficjalny program związku, to jednak większość traktowała ją jako taktyczny manewr pozwalający oddolnie osłabiać kontrolę partii nad społeczeństwem. Jacek Kuroń widział w niej nowy sposób organizacji państwa i społeczeństwa także po obaleniu komunizmu. Liczył na samoorganizacyjne zdolności Polaków. Po 1989 roku zrozumiał jak bardzo się mylił. Znaczna część naszego społeczeństwa wolała ryby, a nie wędki. A spośród pozostałych tylko nieliczni gotowi byli zaangażować się społecznie bez osobistych korzyści. Zwłaszcza w przypadku działalności czysto politycznej.
Mimo wszystkich porażek i rozczarowań, bilans działalności Komitetu Obrony Robotników jest jak najbardziej pozytywny. Chociaż upadek komunizmu był wynikiem ekonomicznego bankructwa systemu, to jednak dzięki członkom i współpracownikom KOR-u oraz innych opozycyjnych organizacji, zmiana systemu miała charakter pokojowy. To były inne czasy i inni ludzie. Teraz byłoby to niemożliwe. Dlatego tym razem grozi nam inne rozwiązanie. Ale przecież to my o tym decydujemy. I możemy do tego nie dopuścić.
Karol Winiarski
