• Felietony, opinie, komentarze
  • Historia i tożsamość Zagłębia
  • Tokowisko
  • Prawnik radzi
Sosnowiec online
  • Sosnowiec
    • Sport
    • Samorząd
    • Kultura
    Koszykarki z brązowym medalem

    Koszykarki z brązowym medalem

    Ciężka przeprawa

    Ciężka przeprawa

    Faworytki nie zawodzą

    Faworytki nie zawodzą

    Z Krakowa na tarczy, ale czy zasłużenie?

    Z Krakowa na tarczy, ale czy zasłużenie?

  • Region
    • Zagłębie
    • Dąbrowa Górnicza
    • Czeladź
    • Będzin
    Sosna za plastik

    Sosna za plastik

    Taco Hemingway – „Koła” (wersja nieoficjalna) – teledysk z sosnowieckimi hokeistami

    Taco Hemingway – „Koła” (wersja nieoficjalna) – teledysk z sosnowieckimi hokeistami

    Ogłoszenie o likwidacji Stowarzyszenia

    Piknik lotniczy i otwarcie lądowiska w Niegowoniczkach

    Piknik lotniczy i otwarcie lądowiska w Niegowoniczkach

  • Sport
  • Głosy polityków
  • Nasze Interwencje
  • Znalezione w sieci
Schyłek dominatora

Sosnowiec

Schyłek dominatora

Redaktor Naczelny poniedziałek, 15 czerwca 2026

Udostępnij na

Ćwierć wieku temu Sąd Okręgowy w Warszawie zarejestrował nową partię na ówczesnej scenie politycznej – Prawo i Sprawiedliwość. Mało kto spodziewał się wówczas, że wraz z powstałą kilka miesięcy wcześniej Platformą Obywatelską, już za kilka lat oba ugrupowania na ponad dwadzieścia lat zdominują życie polityczne i stworzą toksyczny, polaryzacyjny duet, który w coraz większym stopniu niszczy polskie państwo, polski system ustrojowy i polskie społeczeństwo. A przecież w wyborach, które odbyły się jesienią 2001 roku zsumowane poparcie dla tych ugrupowań ledwo przekroczyło 20%, podczas gdy koalicja SLD-UP kierowana przez Leszka Millera zdobyła prawie dwukrotnie więcej głosów. Jednak już kilka lat później obie partie zagospodarowywały ponad połowę elektoratu i taki stan rzeczy trwa do dnia dzisiejszego.

Akuszerem partii braci Kaczyńskich był ówczesny premier Jerzy Buzek. Po rozpadzie w roku 2000 koalicji AWS-UW i przy spadających notowaniach jego rodzimej formacji, szukał on następców odchodzących z rządu ministrów Unii Wolności. Za namową blisko z nim związanej Teresy Kamińskiej (zdaniem niektórych nie tylko politycznie), zaproponował stanowisko ministra sprawiedliwości po ustępującej Hannie Suchockiej, byłemu prezesowi Najwyższej Izby Kontroli, Lechowi Kaczyńskiego. Jerzy Buzek liczył, że duża popularność tego ostatniego przełoży się na wzrost poparcia dla jego rządu. Lech Kaczyński świetnie wykorzystał nadarzającą się okazję i przez kilka miesięcy swojego urzędowania, wchodząc w konflikty z premierem, a przede wszystkim z koordynatorem służb specjalnych Januszem Pałubickim, zdobył jeszcze większe społeczne zaufanie, ale kosztem rządu którego był członkiem. Gdy został ostatecznie z niego wyrzucony, droga do stworzenia nowej prawicowej partii stanęła otworem.

Prawo i Sprawiedliwość powstało na gruzach rozpadającej się Akcji Wyborczej Solidarność. Nowe ugrupowanie zasilili politycy, którym nie odpowiadała zbyt liberalna Platforma Obywatelska. Stąd w nowej partii znaleźli się dotychczasowymi członkowie Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego czy Porozumienia Centrum, a także Ruchu Odbudowy Polski, który do AWS-u nie należał. Mimo, że „rodzicami” Prawa i Sprawiedliwości byli bracia Kaczyńscy (oraz „trzeci bliźniak” – Ludwik Dorn, który wymyślił jej nazwę), to początkowo ich dominująca pozycja w ugrupowaniu nie była tak oczywista. Z czasem jednak następowała marginalizacja innych polityków, którzy stopniowo byli usuwani z partii. To samo zresztą robił Donald Tusk, chociaż w przypadku Platformy Obywatelskiej sposób kreowania wodza był inny – potencjalni rywale przewodniczącego (jak np. zmarły ostatnio Andrzej Olechowski) byli izolowani, grillowani, po czym sami rezygnowali z członkostwa.

Pierwsze w XXI wieku wybory parlamentarne, które miały miejsce kilka miesięcy po powstaniu Prawa i Sprawiedliwości, zakończyły dość umiarkowanym sukcesem nowego ugrupowania, które otrzymało poniżej 10% głosów. Przez następne lata nic też nie wskazywało, że sytuacja ulegnie radykalniej zmianie, mimo indywidualnego sukcesu Lecha Kaczyńskiego, który został pierwszym wybranym w bezpośrednich wyborach Prezydentem Warszawy. Przełomem okazał się jego start w wyborach na Prezydenta RP w 2005 roku. Początek kampanii Lecha Kaczyńskiego zbiegł się w czasie ze śmiercią Jana Pawła II, co stworzyło atmosferę, w którą idealnie wpisał się kandydat partii odwołującej się do chrześcijańskiego dziedzictwa narodu polskiego. Przynajmniej w sferze retorycznej.

Dwa tygodnie przed pierwszą turą wyborów prezydenckich miały miejsce wybory parlamentarne. Przez długi czas ich zdecydowanym faworytem była Platforma Obywatelska, która od momentu załamania się notowań SLD w 2003 roku, była niekwestionowanym liderem wszelkich sondaży, osiągając nawet 30-procentowe poparcie. Ponieważ mimo populistycznych prób powiększenia elektoratu do poziomu umożliwiającego zdobycie bezwzględnej większości w Sejmie (propozycja referendum w sprawie: likwidacji immunitetu parlamentarnego, zmniejszenia o połowę liczby posłów, likwidacji Senatu i wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych), okazało się to niemożliwe do osiągnięcia, naturalnym koalicjantem partii Donalda Tuska, który w tym czasie pozbył się już Andrzeja Olechowskiego i Macieja Płażyńskiego, wydawało się Prawo i Sprawiedliwość. Tymczasem na kilka tygodni przed wyborami nastąpił bezpardonowy atak na liberalny program Platformy Obywatelskiej opracowany przez Zytę Gilowską (co ciekawe, rok później została ona wicepremierem i ministrem finansów w rządzie Prawa i Sprawiedliwości). Okazał się on niesłychanie skuteczny, nie tylko zwielokrotniając notowania ugrupowania braci Kaczyńskich, ale przede wszystkim zapewniając mu wyborcze zwycięstwo. Platforma była w szoku jak po ciężkim nokaucie i zamiast w rządzie znalazła się ponownie w opozycji.

Na fali parlamentarnego sukcesu, Lech Kaczyński popłynął do zwycięstwa w wyborach prezydenckich. Pierwszą turę wygrał co prawda Donald Tusk, ale w drugiej zdecydowane zwycięstwo odniósł urzędujący Prezydent Warszawy. Wpłynęła na to zarówna sprawa „dziadka w Wehrmachtu”, jak też okoliczności wyeliminowania z wyborów Włodzimierza Cimoszewicza przez intrygę uknutą przez ludzi Platformy Obywatelskiej, co odbiło się Tuskowi czkawką w wyborczej dogrywce, gdy część lewicowego elektoratu nie chciała głosować na teoretycznie mniejsze zło (retoryka Prawa i Sprawiedliwości była zdecydowanie antykomunistyczna). Największą jednak rolę odegrało poparcie trzeciego w wyborczym wyścigu Andrzeja Leppera. Otworzyło to potem drogę do koalicji Prawa i Sprawiedliwości z Samoobroną oraz Ligą Polskich Rodzin, chociaż wcześniej Jarosław Kaczyński odrzucał taką możliwość i zastanawiał się nad doprowadzeniem do przedterminowych wyborów pod pretekstem niedotrzymania terminu uchwalenia budżetu na 2006 rok (nierozwiązany do dziś problem obowiązywania zasady dyskontynuacji w przypadku ustawy budżetowej). Ostatecznie jednak nie zdecydował się na tak radykalne rozwiązanie i postanowił zawrzeć tradycyjne układy koalicyjne. Oczywiście nie przeszkadzały mu już okoliczności powstania Samoobrony, które jego zdaniem związane były z działalnością byłych funkcjonariusz PRL-owskich służb specjalnych.

Pierwszy okres sprawowania władzy przez Prawo i Sprawiedliwość był czasem realizacji skrajnie liberalnych reform, co było całkowitym zaprzeczeniem narracji z okresu kampanii wyborczej o „Polsce socjalnej”. Zaowocowało to szybkim wzrostem dochodów Polaków (powiększonym dzięki efektom wejścia do UE i dobrą koniunkturą gospodarczą po okresie spowolnienia z początków XXI wieku), ale doprowadziło jednocześnie do zmniejszenia dochodów budżetowych, co z kolei odbiło się negatywnie na wysokości deficytu budżetowego i zadłużenia w okresie światowego kryzysu finansowego, a więc już w okresie rządów koalicji PO-PSL. Najbardziej jednak charakterystyczną cechą tego okresu były nieustające spory wewnątrzkoalicyjne, co ostatecznie doprowadziło do jej rozpadu po nieudanej próbie przyłapania Andrzeja Leppera na przyjęciu łapówki w ramach prowokacji zorganizowanej przez CBA. Pozbawiony większości parlamentarnej Jarosław Kaczyński zdecydował się na przedterminowe wybory, które zakończyły się jego sromotną porażką (mimo znaczącego wzrostu wyborczego poparcia w porównaniu z poprzednimi wyborami) i utratą władzy na długie osiem lat.

Największym ciosem – zarówno politycznym, jak i osobistym – dla Jarosława Kaczyńskiego była śmierć jego brata w katastrofie lotniczej w Smoleńsku. Nieznaczna porażka w przyśpieszonych wyborach prezydenckich z Bronisławem Komorowskim dawała nadzieję na dobry wynik w wyborach parlamentarnych w 2011. Tak się jednak nie stało (poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości okazało się niższe niż w 2007 roku), a po wyborach odeszła kolejna grupa polityków – tym razem związanych ze Zbigniewem Ziobro (rok wcześniej Jarosław Kaczyński pozbył się swoich bardziej umiarkowanych współpracowników, których obarczył odpowiedzialnością za przegrane wybory prezydenckie). Kolejne porażki i poparcie dla coraz bardziej absurdalnych teorii dotyczących katastrofy smoleńskiej lansowanych przez Antoniego Macierewicza, wydawały się świadczyć o schyłkowym okresie kariery politycznej prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Trend zaczął się jednak odwracać w roku 2014, gdy społeczne niezadowolenie z powodu reform wprowadzonych przez rząd Donalda Tuska, osłabiło poparcie dla Platformy Obywatelskiej. Już w wyborach do Parlamentu Europejskiego Platforma wygrała o włos, a wybory samorządowe kilka miesięcy później zakończyły się sukcesem Prawa i Sprawiedliwości. Nie było to jednak spowodowane ani „aferą podsłuchową”, ani też zastąpieniem Donalda Tuska przez Ewę Kopacz, co zresztą doprowadziło do chwilowego wzrostu poparcia dla Platformy Obywatelskiej. Źródłem sukcesu było zawarcie politycznego sojuszu z Solidarną Polska Zbigniewa Ziobry i Polską Razem Jarosława Gowina, który właśnie odszedł z Platformy Obywatelskiej po konflikcie z Donaldem Tuskiem. To właśnie powstanie Zjednoczonej Prawicy zapewniło Jarosławowi Kaczyńskiemu pasmo wyborczych zwycięstw w kolejnych latach.

Pierwszym spektakularnym sukcesem było zupełnie niespodziewane zwycięstwo Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich w 2025 roku. Jeszcze większym, chociaż spowodowanym szczęśliwym zbiegiem okoliczności („zmarnowało się” około 17% tzw. głosów straconych – czyli uzyskanych przez ugrupowania, które nie przekroczyły progu wyborczego), okazało się zdobycie bezwzględnej większości w Sejmie i w Senacie kilka miesięcy później. Tak znaczący wzrost poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości, poza premią za jedność, był też efektem katastrofalnych błędów popełnionych przez Donalda Tuska. Z jednej strony przesuwając swoją partię w lewo pośrednio doprowadził do wyeliminowania ugrupowań lewicowych z parlamentu tracąc jednocześnie poparcie bardziej konserwatywnego centrum, a z drugiej, faktycznie likwidując OFE, co było próbą ratowania finansów publicznych, skonfliktował Platformę z liberalnymi wyborcami i umożliwił utworzenie przez Ryszarda Petru Nowoczesnej. Największym jednak błędem ówczesnego Przewodniczącego Rady Europejskiej było powierzenie sterów partii i rządu Ewie Kopacz, co było nie pierwszym zresztą, fatalnym wyborem personalnym Donalda Tuska. Mimo, że wkrótce po wyborach Grzegorzowi Schetynie, który przejął kierowanie partią po kompromitacji Ewy Kopacz, udało się utrzymać rolę najważniejszego ugrupowania opozycji (bardzo pomógł mu sam Petru swoją eskapadą z kochanką na Maderę), to jednak nie był w stanie realnie zagrozić Prawu i Sprawiedliwości przegrywając kolejne wybory – samorządowe, europejskie i w końcu parlamentarne.

Sukces partii Jarosława Kaczyńskiego wynikał z największych w historii III RP transferów socjalnych, których symbolem stał się program 500+. Pozwoliło to osiągnąć w 2019 roku najlepsze w historii wyniki i to niezależnie od tego czy opozycja startowała razem (wybory do PE), czy samodzielnie (wybory do Sejmu). Jedynie powstanie Bloku Senackiego pozwoliło jej uzyskać kontrolę nad wyższą izbą polskiego parlamentu, co wbrew buńczucznym zapowiedziom i oczekiwaniom niektórych polityków i komentatorów, nie ograniczyło w znaczący sposób władzy Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli coś blokowało niektóre działania Jarosława Kaczyńskiego to próby wybicia się na niepodległość Andrzeja Dudy i narastające konflikty w Zjednoczonej Prawicy, co ostatecznie doprowadziło do wyrzucenia z rządu Jarosława Gowina i chwilowej utraty większości parlamentarnej.

Dobrą passę Prawa i Sprawiedliwości przerwała najpierw pandemia, a następnie gospodarcze konsekwencje wojny w Ukrainie. W rzeczywistości jednak przyspieszyły one jedynie nieunikniony kryzys. Rozdawnicza polityka w pierwszej kadencji władzy Zjednoczonej Prawicy była możliwa dzięki oszczędnej polityce poprzedniego rządu, korzystnej koniunkturze gospodarczej, która nastąpiła po ostatecznym przezwyciężeniu światowego kryzysu, ogromnemu napływowi emigrantów ekonomicznych (najpierw z Ukrainy, potem także z krajów pozaeuropejskich) oraz bardzo znaczącemu ograniczeniu luki VAT-owskiej, która jednak pod koniec ich rządów znowu zaczęła szybko rosnąć. Po roku 2020 czynniki te zaczęły stopniowo wygasać, a próba przyśpieszenia wzrostu gospodarczego i zwiększenia wpływów NFZ, co było głównym założeniem Polskiego Ładu, zakończyła się kompromitacją Mateusza Morawieckiego. Gaszenie pożaru poprzez obniżenie podstawowej stawki podatku dochodowego od osób fizycznych, doprowadziło do zmniejszenia wpływów budżetowych, co przy słabnącym wzroście gospodarczym i braku możliwości dalszego uszczelniania systemu podatkowego, doprowadziło do narastania deficytu finansów publicznych. Oczywiście nowy rząd, który objął władzę w grudniu 2023 roku nie tylko nie zahamował tego procesu, ale wręcz przeciwnie, radykalnie go nasilił.

Wybory parlamentarne w 2023 roku zakończyły się zwycięstwem Prawa i Sprawiedliwości. Tym razem jednak uzyskany wynik nie pozwolił na samodzielne rządy, a ponieważ partia Jarosława Kaczyńskiego miała zerową zdolność koalicyjną, oznaczało to utratę władzy. W podobny sposób zakończyły się rok później wybory samorządowe, ale już w wyborach do Parlamentu Europejskiego niewielkie zwycięstwo odniosła Platforma Obywatelska. Wydawało się, że nie inaczej zakończą się również wybory prezydenckie w 2025, których zdecydowanym faworytem wydawał się być Rafał Trzaskowski. Powtórzyła się jednak sytuacja z roku 2015. Po raz kolejny Jarosław Kaczyński okazał się skutecznym king makerem, wybierając jako kandydata na Prezydenta swojego obozu Karola Nawrockiego, który pokonał bezbarwnego i całkowicie niesamodzielnego Prezydenta Warszawy. Gdy jednak wydawało się, że to początek triumfalnego powrotu Prawa i Sprawiedliwości do władzy, jesienią ubiegłego roku nastąpiło gwałtowne załamanie sondażowe. Tym samym nie powtórzyła się sytuacja z roku 2015, gdy po zwycięstwie Andrzeja Dudy to notowania Platformy Obywatelskiej poleciały w dół, a Prawa i Sprawiedliwości poszły w górę. Było to zaskoczenie nie tylko dla Jarosława Kaczyńskiego.

Po 25 latach wieku istnienia Prawo i Sprawiedliwość znalazło się w przełomowym momencie swojego funkcjonowania. I nie chodzi tylko o najgorsze od dwudziestu lat notowania. Przede wszystkim Jarosław Kaczyński ma konkurentów po prawej stronie sceny politycznej, którzy z nim współpracować nie chcą (Sławomir Mentzen), albo nie mogą (Grzegorz Braun) ze względu na sprzeciw Wielkiego Brata z Waszyngtonu, na którym oparta jest cała koncepcja polityki zagranicznej Prawa i Sprawiedliwości. Nigdy wcześniej nie było też tak głębokich podziałów wewnątrz partii. Gdy wcześniej pojawiała się groźba powstania frakcji w ramach partii, Jarosław Kaczyński natychmiast wyrzucał potencjalnych opozycjonistów. Teraz jest bezradny. I to jest właśnie największa zmiana w dziejach tego ugrupowania. Jarosław Kaczyński przestał być monarchą absolutnym, którego decyzje były wykonywane od razu i bez sprzeciwu. Teraz coraz częściej pojawiają się głosy krytyczne, a Mateusz Morawiecki po prostu ignoruje polecenia swojego formalnego partyjnego zwierzchnika. I nie ponosi z tego tytułu żadnych konsekwencji.

Za kilka dni Jarosław Kaczyński kończy 77 lat. Nie jest to wiek eliminujący z życia politycznego. Tyle samo lat miał Winston Churchill, gdy po raz drugi i ostatni zostawał premierem Wielkiej Brytanii. Dziesięć lat więcej miał Konrad Adenauer odchodząc z funkcji kanclerza Republiki Federalnej Niemiec. A przecież było to w czasach, gdy ludzie żyli znacznie krócej niż obecnie. Dzisiaj przywódca największego światowego mocarstwa skończył właśnie 80 lat i chociaż są narastające wątpliwości co do jego emocjonalnej i psychicznej stabilności, to przecież mało kto kwestionuje zdolność Donalda Trumpa do sprawowania władzy. Problemem Jarosława Kaczyńskiego jest jednak coraz częstsze postrzeganie go jako polityka schodzącego ze sceny politycznej. A to powoduje, że działacze Prawa i Sprawiedliwości zaczynają się przygotowywać do walki o schedę po prezesie. Tym bardziej, że realną alternatywą może być Karol Nawrocki, który w przeciwieństwie do swojego poprzednika posiada wolę i determinację do odgrywania roli lidera całej polskiej prawicy. A to sytuuje go w opozycji nie tylko do Jarosława Kaczyńskiego, ale też do Prawa i Sprawiedliwości, które jest co prawda ukochanym dzieckiem prezesa, ale przecież tylko jednym z prawicowych ugrupowań. Gdy jego zabraknie, powstała ćwierć wieku temu partia ulegnie nieuchronnemu rozpadowi. Marginalizacja czeka też Koalicję Obywatelską po zakończeniu kariery politycznej przez Donalda Tuska, chociaż tutaj jej powodem będzie raczej intelektualna miernota całego otoczenia kierownika, do czego zresztą przez lata swojego przewodzenia temu ugrupowaniu sam doprowadził. I chociaż polaryzacyjny układ, który od lat charakteryzuje polską scenę polityczną, jest szkodliwy dla państwa, społeczeństwa i demokracji, to chaos który nastąpi po odejściu tych dwóch politycznych dominatorów, może okazać się jeszcze gorszy. I wtedy zapewne zatęsknimy za Tuskiem i Kaczyńskim, chociaż to przecież oni są odpowiedzialni za postępującą degrengoladę III RP. Oni oraz ci, którzy ciągle na nich głosują.

Karol Winiarski


Udostępnij na

Powiązane artykuły

Historia niczego nie uczy

Sosnowiec /

Historia niczego nie uczy

Prezydencki poker

Sosnowiec /

Prezydencki poker

Histeria

Sosnowiec /

Histeria

‹ Historia niczego nie uczy
  • Felietony
  • Historia
  • Tokowisko
  • Prawnik radzi
  • Okno poezji

Felietony, opinie, komentarze

  • „Komedia. Wujaszek Wania”, czyli spektakularna klapa w Teatrze Zagłębia„Komedia. Wujaszek Wania”, czyli spektakularna klapa w Teatrze Zagłębia
  • Po premierze: „Przodownicy miłości. Rewia związkowo-robotnicza” – czyli klasa robotnicza na scenę.Po premierze: „Przodownicy miłości. Rewia związkowo-robotnicza” – czyli klasa robotnicza na scenę.
  • Druzgocące wnioski po kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej w sosnowieckim magistracieDruzgocące wnioski po kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej w sosnowieckim magistracie
  • Arkadiusz Chęciński – „Dajcie nam pieniądze…”Arkadiusz Chęciński – „Dajcie nam pieniądze…”
  • Ostatni skautOstatni skaut
  • Trzy konwencje wyborcze w dwa dni, czyli dla każdego coś miłegoTrzy konwencje wyborcze w dwa dni, czyli dla każdego coś miłego
  • Kuriozalna odpowiedź prezydenta Sosnowca na list otwarty Dariusza JurkaKuriozalna odpowiedź prezydenta Sosnowca na list otwarty Dariusza Jurka
  • Jesteśmy biedni, ale i tak was uszczęśliwimy…Jesteśmy biedni, ale i tak was uszczęśliwimy…
  • Dylematy polityka, czyli trudno łatwo żyćDylematy polityka, czyli trudno łatwo żyć
  • Korupcja czy pusta kasaKorupcja czy pusta kasa
  • Wicepremier Beata Szydło w PO-PiS-owym SosnowcuWicepremier Beata Szydło w PO-PiS-owym Sosnowcu
  • Spryt a inteligencjaSpryt a inteligencja
  • Prezydent czy celebrytaPrezydent czy celebryta
  • Pan Prezydent odpłynąłPan Prezydent odpłynął
  • Świętowanie i politykaŚwiętowanie i polityka
  • Po premierze „Wojny światów” – recenzjaPo premierze „Wojny światów” – recenzja
  • Sosnowieckie przypadkiSosnowieckie przypadki
  • Ujemne saldo migracji wewnętrznej w Sosnowcu – miasto znowu dołuje, a nadzwyczajna propaganda sukcesu trwaUjemne saldo migracji wewnętrznej w Sosnowcu – miasto znowu dołuje, a nadzwyczajna propaganda sukcesu trwa
  • Ile zarabiają w Sosnowcu?Ile zarabiają w Sosnowcu?
  • Biedny SosnowiecBiedny Sosnowiec

Historia i tożsamość Zagłębia

  • Produkcja wojskowa w Sosnowcu: 1918-1945 r.Produkcja wojskowa w Sosnowcu: 1918-1945 r.
  • Bitwa na SaturnieBitwa na Saturnie
  • Cześć i Chwała Bohaterom!Cześć i Chwała Bohaterom!
  • Prelekcja Grzegorza OnyszkiPrelekcja Grzegorza Onyszki
  • Ksiądz Stanisław Bilski czyli modernizm nad BrynicąKsiądz Stanisław Bilski czyli modernizm nad Brynicą

Nasze interwencje

  • Sosnowiecka podróż w czasieSosnowiecka podróż w czasie
  • Sorry, taki mamy klimat…Sorry, taki mamy klimat…
  • Czy ulica Gospodarcza po remoncie będzie węższa i dlaczego?Czy ulica Gospodarcza po remoncie będzie węższa i dlaczego?
  • Wspólnoty Mieszkaniowe skarżą się na Prezydenta Miasta SosnowcaWspólnoty Mieszkaniowe skarżą się na Prezydenta Miasta Sosnowca
  • Z twórcami miastu nie po drodzeZ twórcami miastu nie po drodze

Najbardziej popularne

  • Piękny film oparty na faktach (lektor) – dotyczy autora „Rozmów z Bogiem”
  • O niej wkrótce może być bardzo głośno…
  • Sosnowiec i Zagłębie w nowym województwie
  • Karol Winiarski – Prawo czy bezprawie?
  • Sosnowieccy lekarze przed Sądem Lekarskim

Powrót na górę strony

  • Cookies
  • Kontakt
© Sosnowiec online 2026
Powered by WordPress • Themify WordPress Themes
Facebook